Moim zdaniem w ubiegłym roku po prostu graliśmy na dość dużej intensywności (spory przeskok w pressowaniu i podejściu do konstruowania akcji względem poprzednich trenerów) bardzo wąską kadrą, w której brakowało jakościowych zmienników. I ci, którzy jakoś ciągnęli ten wózek (Yildiz, Loca, Kalulu) się po prostu zajechali.
Oczywiście drużynowe morale, po niedowiezieniu wyniku na koniec sezonu, też podupadło.
Ja to wszystko tak interpretuję.
Sassuolo wczoraj fajnie zagrało, sporo pressingu, wysoka intensywność utrzymana przez cały mecz. Aquilani może być ciekawym terenem.
U nas, paradoksalnie (mimo, że w środku Matić robił co chciał), chyba jeden ze swoich najlepszych meczów rozegrał Luiz, który zaliczył sporo odbiorów (co tylko pokazuje, jak niewiele wniósł do drużyny w swoim pierwszym sezonie po transferze z Anglii).



