Poprawiłem trochę słabą frekwencję na tym turnieju i byłem na czterech meczach fazy grupowej, dwóch w Bielsku-Białej i dwóch w Sosnowcu. Zdziwiła mnie trochę niska frekwencja na meczu Anglia - Brazylia, tym bardziej, że bilet był sprzedawany jako jedna całość wraz z biletem na grające później tego samego dnia i na tym samym stadionie Polki. Najfajniejszy klimat był, oprócz Polek, na meczu Ghana - Francja. Pojawiło się sporo kibiców z Ghany, wspierających swój zespół bardzo po afrykańsku.
Grupa A
Benin - Polska 1:4 (Gandonou 87' - Grzywińska 26' 63' 70' Wyrwas 31')
Polski dobrze zaprezentowały się na tle reprezentantek Beninu, które były jednak beznadziejne w obronie i gubiły się pod najmniejszym naciskiem. W ofensywie zespołu z Afryki wyróżniała się za to ich siódemka, Romaine Gandonou, którą podobno sprawdzało PSG. Dziewczyna od początku hasała, zwłaszcza na lewej stronie, i przy większym wsparciu partnerek mogłaby zdziałać jeszcze więcej. Wynik został otwarty w 26 min. – po rzucie rożnym doszło do zamieszania w polu karnym, piłkarki Beninu nie zdołały wybić piłki, a Zuzanna Grzywińska z bliska zdobyła gola. Pięć minut później było już 2:0 dla biało-czerwonych, Kinga Wyrwas z bliska wykończyła szybką kontrę po przechwycie w środku pola. Po przerwie znów dała o sobie znać Gandonou – w 47 min. miała sytuację sam na sam z polską bramkarką, a w 53 min. wyprowadziła groźną akcję zakończoną uderzeniem, które zmusiło do wysiłku Hannę Wieczerzak w naszej bramce. W 63 min. wynik podwyższyła Grzywińska – po uderzeniu Zuzanny Witek w poprzeczkę skutecznie dobiła. W 70 min. Grzywińska ustaliła wynik meczu trafiając przy dalszym słupku. Miałem wrażenie, że zmiany trochę pogorszyły jakość gry biało-czerwonych, a może po prostu brakowało koncentracji, bo w końcówce piłkarki Beninu nieco się rozzuchwaliły i zaczęły stwarzać zagrożenie. W 87 min. honorową bramkę dla nich zdobyła, a jakże, Gandonou ładnym uderzeniem z rzutu wolnego.
Tabela końców grupy A:
1. Polska 9 pkt., 9:2
2. Argentyna 6 pkt., 11:5
3. Meksyk 1 pkt., 5:7
4. Benin 1 pkt., 3:14
Grupa B
Anglia - Brazylia 1:2 (Dent 31' - Clarinha 76'-karny, Gisele 90+5')
Najlepszy z obejrzanych przeze mnie n tym turnieju meczów, oba zespoły pokazały sporo jakości jak na juniorską kobiecą piłkę. W 11 min. dobrej sytuacji nie wykorzystała Nogueira, w sytuacji sam na sam uderzyła zbyt lekko i prosto w Katie Cox. W 31 min. przy zagraniu w poprzek pola karnego Brazylijki zupełnie odpuściły Lily Dent, która z bliska trafiła do pustej bramki. W 2. połowie Brazylijki zaczęły napierać coraz mocniej. W 59 min. po fatalnym błędzie angielskiej obrony doskonała sytuację miała rezerwowa Evelin, ale uderzyła mocno niecelnie. Wyrównanie przyszło jednak dopiero w 76 min., kiedy to Clarinha wykorzystała podcinką rzut karny podyktowany przy lewym krańcu pola karnego. W drużynie angielskiej trochę świeżości w grze ofensywnej próbowała wnieść wysoka 17-latka z Manchesteru United Layla Drury, ale Brazylijki nie odpuściły i wygrały mecz - w doliczonym czasie gry Gisele trafiła z bardzo ostrego kąta od słupka.
Tabela końcowa grupy B
1. Brazylia 9 pkt., 9:2
2. Anglia 4 pk.t, 7:4 (wyższe miejsce dzięki fair play)
3. Kanada 4 pkt., 7:4
4. Tanzania 0 pkt., 2:15
Grupa C
Ghana - Francja 0:4 (Bertrand 59' Roquet 69' 86' Graziani 81'-karny)
Pierwsza połowa meczu nie zapowiadała kanonady i łatwego zwycięstwa Francuzek. Mecz był wyrównany, sytuacji bramkowych jak na lekarstwo. Ghanijki trafiły nawet do siatki w pierwszym w kwadransie, ale był spalony. Spotkanie nie wyglądało w tych 45 minutach jak rozstrzygnięte, obie drużyny grały z dyscypliną Po przerwie ofensywę reprezentantek Francji ruszyło wejście na boisko najlepszej młodej zawodniczki ubiegłego sezonu ligi francuskiej, Justine Roquet. W 59 min. Bertrand zdobyła gol uderzeniem z dystansu, choć przeciętnie dobry męski bramkarz pewnie by to obronił – zbytnia pasywność i spory błąd, to było do obrony. Później bramkarka Ghany spisywała się lepiej, kilka razy efektownymi paradami broniła strzały z dystansu Francuzek. W 69 min. Roquet z biska trafiła do siatki zamykając akcję po rzucie rożnym. W 81 min. gola z rzutu karnego zdobyła Graziani, a w 86 min. piłkarki Ghany kompletnie nie upilnowały w polu karnym Roquet – Celia Chabod dograła do niej w pole karne, a Roquet bez trudu z bliska trafiła do siatki. Trochę szkoda barwnych kibiców Ghany, bo potrafili zrobić na stadionie klimat.
Końcowa tabela grupy C:
1. Francja 7 pkt., 8:3
2. Korea Południowa 4 pkt., 5:6
3. Ekwador 3 pkt., 7:6
4. Ghana 3 pkt., 3:8
Grupa D
Nowa Zelandia - USA 0:9 (Buck 4' 58' Fuller 6' 83' 90+2'-karny, M. Johnson 38' Ullmark 43' Adames 60' Strawn 87')
Różnica miedzy piłkarkami Kiwi a ich rówieśniczkami z USA od początku meczu była ogromna. Zwłaszcza indywidualne umiejętności były po stronie Amerykanek, które już po kilku minutach prowadziły 2:0 – najpierw bramkarka Kiwi nie zdołała przechwycić podania wzdłuż bramki, a Alex Buck z bliska trafiła do pustej bramki, a później Fuller przedarła się między rywalkami w polu karnym i precyzyjnie uderzyła przy dalszym słupku. Na 3:0 podwyższyła bardzo aktywna w tym meczu Micaela Johnson – po odbiciu piłki na poprzeczkę przez bramkarkę i próbie wybicia przez jej koleżankę z obrony wydawało się, że sytuacja jest opanowania, ale Johnson ostatecznie trafiła do siatki głową. Czwarty gol był nieco kuriozalny, piłka powoli się toczyła, a mim oto ani bramkarka, ani żadna z zawodniczek z obrony nie zdołała jej wybić. Po przerwie padały kolejne gole – w 58 min. Alex Buck została świetnie obsłużona przez koleżankę i z bliska trafiła do siatki. W 83 min. po strzale rezerwowej Touray bramkarka Nowej Zelandii Brooke Neary jeszcze broniła, ale przy dobitce Fuller była bezradna. W 87 min. przy strzale Strawn Neary mogła to chyba obronić. Trudno powiedzieć na podstawie takiego meczu, czy to będą godne następczynie złotego pokolenia Amerykanek, ponieważ rywalki były po prostu słabe.
Tabela końcowa grupy D:
1. Włochy 7 pkt., 6:2
2. Japonia 5 pkt., 5:4
3. USA 4 pkt., 12:4
4. Nowa Zelandia 0 pkt., 1:14



