futbolowa pisze: ↑16 wrz 2026, 9:33Powinnam była dodać, że te 6,5h to na dwie raty, bo w międzyczasie pobudka Marlona do pracy, czyli +/- 50 minut przerwy w spaniu
Ale w ogóle odkąd urodziła się Zośka przespałam tylko kilka nocy w całości – w tym roku jedną, jedną po konferencji, gdy spałam w hotelu i parę pojedynczych tu i tam. I to jest coś, do czego da się przyzwyczaić, zgadzam się, ale chciałabym chociaż w weekend umieć funkcjonować inaczej.
Na mnie takie spanie wiekszego wrazenia tez juz nie robi, choc sa czasem dni ze chodze do tylu, a jeszcze w robocie musze ogarniac i jakikolwiek wysilek intelektualny to jest naprawde wyzwanie. Zwlaszcza, ze kawa lata temu przestala na mnie dzialac i ekspres to juz bardziej stoi chyba dla ozdoby...futbolowa pisze: ↑16 wrz 2026, 9:33Powinnam była dodać, że te 6,5h to na dwie raty, bo w międzyczasie pobudka Marlona do pracy, czyli +/- 50 minut przerwy w spaniu
Ale w ogóle odkąd urodziła się Zośka przespałam tylko kilka nocy w całości – w tym roku jedną, jedną po konferencji, gdy spałam w hotelu i parę pojedynczych tu i tam. I to jest coś, do czego da się przyzwyczaić, zgadzam się, ale chciałabym chociaż w weekend umieć funkcjonować inaczej.
no ale tak, to jeszcze na studiach sie zaczelo. 2 kierunki dzienne, dwie roboty, przemieszczanie sie miedzy uczelnia a robota. druga robota typowa popoludniowka do poznej nocy, a ze zycie studenckie to jeszcze musial sie tam znalezc czas na zycie towarzyskie wiec i wtedy spanie po 4h to byl luksus. Do dzis pozostal mi nawyk spania bez budzika, bo i tak ta 5-6 regularnie budze sie sam z siebie. To sie juz chyba nigdy nie zmieni, bo dzialalo jeszcze zanim dzieci sie pojawily, czy to w domu czy na jakims fajnym urlopie. ALe ma to swoje plusy



