źródło: https://weszlo.com/juz-dzwoni-ujawniamy ... dziowania/"Jeden z sędziów opowiada nam o sytuacji, w której w środę dowiedział się, że w piątek ma jechać do Lubina.
– Z mojego miejsca zamieszkania to około 500 km. Musiałem brać urlop na żądanie. Żona tak samo, by zająć się dzieckiem – opowiada.
Dla zawodowego sędziego wiadomość o dalekim wyjeździe na kilka dni przed – to problem organizacyjny. Ale dla arbitra, który normalnie pracuje na etacie – staje się to już problemem życiowym.
Sędziowie skarżą się, że ów kłopot już dawno był zgłaszany nowemu przewodniczącemu, Marcinowi Szulcowi. Ten obiecał publikować obsady z minimum dwutygodniowym wyprzedzeniem. Taki system utrzymywał się przez… dwie kolejki."



