Nawrockiego jeżeli już piszesz o drugiej osobie. Możemy się nie lubić/nie zgadzać,ale nie zniżajmy się do poziomu rynsztoku.
Akurat w pierwszej turze na niego nie głosowałem. W drugiej oczywiście, że tak bo nie chciałem z całej Polski robić Warszawke.
To jest niezłe:
https://businessinsider.com.pl/gielda/o ... wa/c4p6f8dW filmie, który biuro prasowe Orlenu opublikowało w serwisie X, prezes Ireneusz Fąfara tłumaczy, dlaczego spółka nie może obniżyć bardzo wysokich obecnie marż rafineryjnych ani cen paliw w Polsce. Twierdzi, że program CPN był jedynym realnym sposobem, by to zrobić.
Orlen ma ostatnio olbrzymie zyski. W pierwszym półroczu zarobił na czysto 15,8 mld zł. To wszystko dzięki wysokim marżom na produkcji paliw. Marża rafineryjna w drugim kwartale wyniosła 14,5 dol. na baryłce w porównaniu z 12,9 dol. w pierwszym kwartale. Historycznie wyższa była w trzecim kwartale 2025 r. (16,9 dol. minus dyferencjał 0,7 dol.), ale to wartości nie do końca porównywalne, bo od tego roku marża jest inaczej liczona.(...)
W filmie zamieszczonym na platformie X prezes Ireneusz Fąfara tłumaczy, dlaczego musi brać tak dużo za diesla. Biuro prasowe podsumowuje to w taki sposób: "Od wczoraj pytacie, czy da się ustawą zmniejszyć marże? Odpowiadamy: da się. Tylko nie będzie wtedy paliwa".(...)
tylko dwie trzecie diesla zużywanego w Polsce produkowane jest przez polskie rafinerie Orlenu. — Więcej nie są w stanie. To ich maksymalna moc — twierdzi prezes.
Jedną trzecią diesla, jak mówi, trzeba kupić za granicą i przywieźć do Polski. Tymczasem ceny diesla na świecie wzrosły dużo bardziej niż ropy. Cena oleju napędowego w Londynie od początku roku wzrosła o 143 proc., a ropa Brent, z której w Polsce produkuje się ten diesel, podrożała o 71,4 proc.
Jeśli obniżymy ceny w Polsce poniżej światowych poziomów, to importerzy nie będą w stanie dostarczyć paliw z zagranicy. W Polsce zacznie więc brakować około jednej trzeciej potrzebnego nam diesla. A zaraz później dojdzie do eksportu spekulacyjnego. Eksporterzy będą hurtowo kupować tańsze paliwo w Polsce, żeby sprzedać je za granicą. Obniżenie cen produktu doprowadziłoby do braku paliw, tak jak przed wyborami w roku 2023 — wskazuje Ireneusz Fąfara.
A może można inaczej?
O ile importerzy faktycznie nie dostarczyliby paliwa taniej niż po cenach rynkowych, to Orlen mógłby przecież teoretycznie do tej jednej trzeciej dopłacić, zyskując ekstra na pozostałych dwóch trzecich. W końcu po to mamy państwowy koncern paliwowy, żeby mieć bezpieczne dostawy paliwa i możliwie niskie ceny.
Drugi argument jest już jednak ważny. Tańszy, powiedzmy o jedną czwartą, diesel z Polski byłby kupowany przez handlowców z zagranicy i diesla mogłoby nie starczyć dla stacji w kraju. Ten problem dałoby się jednak rozwiązać. Orlen, krajowy monopolista w produkcji paliw, mógłby przecież wdrożyć oddzielną obsługę stałych krajowych odbiorców i stosować dla nich zniżki do pewnych ilości paliwa, takich jakie kupowali przed kryzysem. Pytanie tylko, czy dałoby się taką politykę obronić przed akcjonariuszami Orlenu.
— Paliwo to globalny produkt. Jego cena podobnie jak wielu innych produktów, jak zboża, złota, kawy, jest wszędzie zbliżona. Dlatego CPN był dobrym rozwiązaniem. Polacy tankowali najtaniej w Europie, a mechanizmy rynkowe działały — podsumowuje prezes.
Odnośnie do CPN trzeba wspomnieć, że za jego sprawą również zwiększył się popyt ze strony przygranicznych rejonów Niemiec i Czech, a paliwa jednak nie zabrakło. Tu jednak odbiorcami byli indywidualni nabywcy, a nie hurtownicy.



