Bardzo dobrze, że dyskusja na temat spadających wyników wykształcenia młodych Polaków weszła u nas ostatnio na płaszczyznę zauważalnego problemu społecznego, ktrórym na poziomie ustawodawczym zajmuje się Sejm. (tym samym dołączamy do grupy krajów, które tym problemem również zajmują się na poziomie instytucjonalnym)
W kwesti reformy szkolnictwa podstawowego oraz średniego - zwłaszcza metodyki nauczania, wyboru narzędzi nauczania oraz diagnozy społecznej w obszarach gdzie istniejąca edukacja jest nieadekwatna - mamy bardzo dużo do zrobienia i trzeba szybko zacząć wprowadzać zmiany bo alternatywa w postaci pozostawienia tego samemu sobie będzie mieć dla nas katastrofalne skutki i to już w najbliższej przyszłości.
Inne kraje OECD również zdiagonozowały ten problem i już wprowadzają środki zaradcze, często na znacznie szerszą skalę. Moża to trochę porównać do wyścigu zbrojeń i technologi: inwestycja w edukację narodu to inwestycja w przyszłość, kto zaczyna wcześniej będzie szybciej zbierać tego owoce i ustawi się w lepszej pozycji. Natomiast kto sprawę zbagatelizuje i się na ten pociąg nie załapie - ten później będzie musiał albo za to płacić albo bezsilnie obserwować jak inni na tym korzystają bez jego udziału.



