Wszedł Nowak za Slisza, który w moim odczuciu nie zrobił niczego pozytywnego, ale też niczego spektakularnie nie spieprzył.
Oczywiście narodowa schizofrenia ma się świetnie, bo po żądanej zmianie ustawienia na czwórkę z tyłu okazało się, że może w obronie jest jako tako, ale za bardzo nie mamy też gazu, żeby pchać akcje do przodu. No i oczywiście coś, w czym nie funkcjonowaliśmy dobre kilkadziesiąt spotkań nie zadziała od razu, ale przecież tego ŻODYN SIĘ NIE SPODZIEWAŁ. Lud chce goli, jak zwykle głównie od Lewandowskiego, który ma wziąć piłkę bezpośrednio od bramkarza, zrobić rajd w stylu Maradony, położyć czterech i strzelić do pustaka.
Narodowe rozumienie piłki zawsze mnie wzrusza.



