NBA...

Awatar użytkownika
Yukasz
Basket fan hooligan
Posty: 6363
Rejestracja: 27 sie 2005, 13:17
Reputacja: 0
Lokalizacja: Muzeum Ziemi Podlaskiej, ul. Alternatywy 4, Wiórkowo

Post autor: Yukasz » 03 cze 2006, 22:50

snake pisze:Miami Heat wygrał z Detroit Pistons wczoraj 95:78 i awansował do wielkiego finału NBA.
No i odpadł chyba największy obok San Antonio faworyt do końcowego triumfu w NBA. A jeszcze w połowie sezonu nie było na Pistons mocnych i drużyna walczyl o pobicie rekordu Chicago (chyba 72-10 :wink: ) i była na najlepszej drodze aby ten rekord poprawić. Jednak kilka nieoczekiwanych porażek ze słabszymi rywalami i o rekordzie można było zapomnieć. Później Detroit nie prezentowało się już tak różowo i nie było jak się wcześniej wydawało nieosiągalnym dla pozostałych zespolem lecz jednym z wielu faworytów. Gdy przyszły play-offy Detroit najpierw łatwo poradziło sobie z Milwaukee by później napotkać na swojej drodze rewelację tej fazy sezonu czyli Cleveland. Podczas tych spotkań Pistons mieli nóż na gardle przegrywając 2:3 ale ostatecznie wygrali 4:3. Później przyszła kolejna runda i inny faworyt NBA czyli Miami Heat z radzącym sobie coraz lepiej Shaqiem. W tej rywalizacji jak też pokazał ostatni mecz lepsi byli graczez Florydy i to zaskakująco łatwo. Można się było spodziewać bardziej zaciętej rywalizacji obfitującej w pełne siedem spotkań i bardzo wyrównanej w każdym meczu. Jednak Detroit nie miało zbyt wiele argumentów w odpowiedzi na grę Wade, Shaqa i spółki mając przede wszystkim słabszy procent rzutów za 2 punkty i mniejszą liczbę zbiórek.

Niezbyt różowo prezentuje się też przyszłość Tłoków. Mówi się o zwolnieniu trenera Flipa Saundersa po zaledwie jednym roku pracy. A przecież jeszcze kilka tygodni temu wszyscy gratulowali mu lepszego ustawienia graczy Detroit od byłego szkoleniowca Larry'ego Browna, który w poprzednim sezonie wywalczył przecież z tą ekipą tytuł mistrzowski. Jednak dla działaczy i koszykarzy najważniejszy cel tego sezonu czyli obrona mistrzostwa nie została zrealizowana. Ciężko też obecnie o dobrych i wolnych trenerów, więc może Saunders pozostanie na swoim stanowisku. Tym bardziej że działaczy zza wielkiej wody nie cechuje tak jak tych z naszej piłkarskiej ligii lekkomyślność przy pdejmowaniu najważniejszych decyzji spowodowanych chęcią szybkiego sukcesu.
Innej gwieździe Pistons - Benowi Wallace'owi kończy się tego lata umowa i może on odejść do innego klubu. Mimo to nie wydaje mi się by chciał opuścic tak dobrą drużynę skoro w następnym sezonie znów może walczyć o kolejny mistrzowski pierścień i ma pewne miejsce w pierwszej piątce zespołu - czego chcieć więcej?

Dla Miami będzie to pierwszy finał w historii klubu :shock: a z kim się w nim zmierzą byc może dowiemy się dzisiejszej nocy, kiedy to Phoenix będzie pdejmowało Dallas. Obecnie w tej parze 3:2 prowadzą koszykarze Mavs.

Wróć do „Inne sporty”