tylu tu kibiców Arsenalu a nikt nawet słowem o tym nie wspomniał, choć to wczorajszy artykuł... widocznie nie tylko włoskie zespoły są zamieszane w różne afery... zobaczymy co dalej się będzie działo...Gazeta Wyborcza pisze:Arsenal wyleci z Ligi Mistrzów i Premier League?
Jeśli okaże się, że Arsenal przejął kontrolę nad belgijskim Beveren, "Kanonierzy" zostaną wykluczeni z Ligi Mistrzów, a następny sezon zaczną w drugiej lidze
Ujawniona przez BBC sprawa sięga początku lat 90. Obecny trener Arsenalu Arsene Wenger był wtedy szkoleniowcem Monaco. Jean-Marc Guillou, były pryncypał Wengera z Cannes, zaproponował mu stworzenie w Wybrzeżu Kości Słoniowej szkółki piłkarskiej. Projekt wszedł w życie dzięki pieniądzom zespołu z księstwa i lokalnego klubu ASEC Abidżan. Do szkółki rekrutowano najzdolniejszych 12-latków. Gdy Wenger odszedł z Monaco, klub przestał inwestować w szkółkę. Guillou skaperował więc dziesięciu ludzi, którzy mieli finansować przedsięwzięcie. Na dokumencie, który ujawniło BBC, widać też podpis Wengera. Francuski trener zainwestował w szkółkę 30 tys. funtów. Miał dostać trzy razy więcej, jeśli szkółka zaczęłaby sprzedawać piłkarzy.
Gdy zawodnicy z Wybrzeża Kości Słoniowej nadawali się już do sprzedaży, pojawił się jednak problem z załatwianiem im pozwoleń na pracę. Wtedy Guillou wpadł na pomysł, by kupić klub w Belgii i tam ogrywać zawodników. Wybrano ten kraj, gdyż nie ma tam limitów dla obcokrajowców, a Beveren stał na skraju bankructwa. Wtedy do gry wszedł Arsenal.
Kolejny dokument ujawniony przez BBC to wpłata 200 tys. funtów na konto Raoula de Waele, który stworzył firmę GOAL. W sumie Arsenal wpłacił na jej konto milion funtów. Te pieniądze pozwoliły GOAL przejąć kontrolę nad Beveren. De Waele miał w ręku 50 proc. akcji klubu, Guillou 30 proc. Według belgijskiej policji to Arsenal był głównym akcjonariuszem GOAL, a De Waele powiernikiem wiceprezesa Arsenalu Davida Deina. Guillou został dyrektorem sportowym Beveren, wyrzucił wszystkich piłkarzy, a zamiast nich sprowadził absolwentów szkółki z Abidżanu. Beveren promowało piłkarzy i sprzedawało, od Ukrainy po Francję, ale nie zarabiało. 60 proc. z każdego transferu trafiało do GOAL, 30 do Guillou a tylko 10 do klubu. Po 12 miesiącach współpracy proporcje się zmieniły - 40 proc. brał Goal, a Guillou i Beveren po 30.
Oficjalnie "Kanonierzy" od 2001 roku mieli podpisaną umowę z Beveren. - Przynosiła wiele korzyści obu klubom. Wymienialiśmy doświadczenia trenerskie, a także wypożyczaliśmy piłkarzy - czytamy w oświadczeniu zarządu Arsenalu. Londyńczycy zaprzeczają, jakoby kiedykolwiek kontrolowali bezpośrednio lub pośrednio belgijski klub. - Pożyczyliśmy milion funtów członkowi konsorcjum, który przeznaczył te pieniądze na ratowanie Beveren - czytamy w oświadczeniu.
Sprawą już zajęła się FIFA, która zleciła belgijskiej i angielskiej (FA) federacji piłkarskiej zbadanie kontaktów między klubami. Mało prawdopodobne jest jednak, by Arsenal został ukarany przez rodzimą federację. Przepisy FA mówią tylko, że jeden angielski klub nie może kontrolować drugiego angielskiego klubu. Za takie przewinienie grozi odjęcie punktów, kary finansowe, relegacja do niższej ligi albo wykluczenie z rozgrywek. Przepisy FIFA i UEFA są podobne, tyle że rozciągają się na cały świat. Tutaj w grę wchodzi nawet usunięcie z Ligi Mistrzów. Spokojnie spać nie może także sam Wenger. Gdyby okazało się, że czerpał zyski z transferów z szkółki z Abidżanu, znalazłby się w bardzo niezręcznej sytuacji. Francuz sprowadził do Londynu dwóch piłkarzy ze szkółki - Kolo Toure i Emmanuela Eboue.
Szef FIFA Sepp Blatter po ujawnieniu Beverengate zapowiedział, że w przyszłości nie pozwoli na podobne praktyki. - W Beveren gra 11 graczy z Afryki, w Dynamie Moskwa 10 zawodników z Portugalii i Brazyli. To jakieś futbolowe dewiacje - powiedział Blatter.



