To Ameryka a nie Polska i nie ma mowy o żadnym lekceważeniu rywala a szczególnie gdy gra się w finale NBA. Jak Miami wygra kolejne mecze to będzie to tylko ich zasługa a nie graczy Mavs, no chyba że będą mieli słabszy dzień. Jak dla mnie zaskakujący był szczególnie drugi mecz i stosunkowo łatwe zwycięstwo. Ba myślałem nawet że Miami wywiezie jedno zwycięstwo z Texasu, a u siebie wygra minimum dwa mecze. Jednak jak pokazuje przebieg play-offs teoretycznie słabsza forma z poprzedniej rundy nie ma wpływu na kolejnego przeciwnika. A może jest to spowodowane niepasującym niektórym drużynom styl innych zespołówMessi E2 Ronaldinho pisze:Boje sie, ze teraz moga troche poczuc sie za penie, choc Avery pewnie do tego nie dopusci
Co do dalszego przebiegu finału to nie chce mie się wierzyć żeby Miami tak łatwo przegrywało w kolejnych meczach i już nam nic nie pokazało. Choć z drugiej strony Dallas już raczej nie wypuści wróbla z garści i powinno sięgnąć po tytuł. No ale przecież w NBA grają najlepsi gracze na świecie i wszystko może się zdarzyć choć jak na razie w Miami zawdzą praktycznie wszyscy


