a więc Anglia już jedną nogą w ćwierćfinale, bo w 1/8 z Ekwadorem nie powinni mieć żadnych problemów, a ze Szwecją może być różnie- mam nadzieję, że powalczą, ale niewiadomo czy uda im się coś osiągnąć z gospodarzami.
kibicowałam wczoraj Szwedom i można powiedzieć, że mieli pecha-> dwa razy strzał w poprzeczkę, ale i tak mecz zakończył się sprawiedliwym wynikiem, biorąc pod uwagę to co działo się na boisku przez 95 min. wielkie brawa dla Cola za bramkę (i jej jakość) oraz asystę, cieszę się też, że Henka dla Szwecji coś ustrzelił, mam nadzieję że nie poraz ostatni :}
za to Anglicy mogą mówić o pechu przed i w trakcie tych MŚ. Rooney po kontuzji jeszcze nie powrócił do gry na swoim najwyższym poziomie, zresztą nie może grać przez cały mecz, a już plac gry na noszach opuszcza Owen. w pewnym momencie więc na boisku z napastników zostaje tylko Crouch (wiadomo, Walcott to sytuacja awaryjna), który aby strzelić jedną bramkę, potrzebuje najpierw dobre kilka setek zmarnować.



