Niemcy od początku dyktowali warunki i grali też trochę nie po swojemu, bo było to spotkanie całkiem ładne w ich wykonaniu. naprawdę aż dziwne było patrzeć jak w 1/8 finału tak swobodnie im się grało i jak świetnie im wszystko wychodziło, a przecież ich rywala znowu nie zaklasyfikowalibyśmy jako ''słabego''. świetny występ zaliczył duet Podolski- Klose, którym rzeczywiście nie wiem kto na tą chwilę może się równać (ale liczę, że za godzinę napastnicy argentyńscy z kolei mnie zaczarują :}). no i Ballack dobrze sobie radził, był nawet bliski zdobycia bramki... choć MŚ niespodziewanie pokazały, że nie jest jedynym klasowym zawodnikiem w tej reprezentacji, jak wcześniej niektórzy uważali.
a Szwedów chyba rozbiło tak szybkie uzyskanie prowadzenia przez Niemców, pewnie nie bez znaczenia była też atmosfera na Alianz Arena, która zdecydowanie oczywiście działała na korzyść gospodarzy. w każdym razie, po stracie, nie potrafili się już podnieść i przejąć inicjatywy. Issakson coprawda zrobił w bramce co mógł, ale reszta zgodnie zawodziła. obrona, z Lucicem, który szybko pożegnał się z grą osłabiając Szwecję, pomoc, bo na środku pola królowali Niemcy i w końcu atak. Ibrahimovic nie jest w najwyższej formie, a Henka, co najważniejsze, nie strzelił karnego, podyktowanego zresztą niesłusznie tylko dzięki niemu- może czuł, że skrzywdził Niemców
teraz tylko trzymam kciuki za Argentynę, która mam nadzieję po zdecydowanej wygranej z Meksykiem- rozprawi się z Niemcami i pokaże kibicom, że do Berlina to chyba nie zajadą



