Oglądałem to spotkanie i muszę powiedzieć, że Radwańska nie grała wielkiego tenisa. Owszem popisała się kilkoma świetnymi zagraniami, ale potrafiłą zespuć najprostsze piłki. Jej gra polegała właściwie na przebijaniu piłki na drugą stronę kortu i czekanie na błąd rywali. Ale w sumie naszą tenisistke rozlicza się z wyniku, a nie z gry.
Przed Polką jeszcze ogromna praca, jednak ma dopiero 17 lat, a na swoim koncie już ogromne sukcesy jako juniorka. Może będzie z niej wielka tenisistka, ale nie zapominajmy, że Aleksandra Olsza też kiedyś wygrała juniorski Wimbledon i jak się dalej potoczyła jej kariera... Ja jednak wierze, że Radwańskiej się uda, bo ona wie czego chce!
Teraz jest szansa pokonać Tanasugarn, a wtedy w kolejnej rundzie czeka Kim Clijsters...


