Zajmijmy się jednak samym meczem. Faworytem są Wlochy i to z kilku powodów.
Francja kopciuszkiem jednak nie jest i też ma kilka atutów.
Nie będziemy tu pisać dużo o minusach poszczegulnych drużyn, bo tych poprostudoszukiwać by się z lupą. Jeśli możnaby coś zarzucić Francji to na pewno gorsza gra niż się spodziewałem bocznych obrońców. Abidal gra "do przodu" ale z mniejszym od zamierzonych skutkiem. Mimo wszystko uzupełnia tym nieco niewidocznego Maloudę. Ale on nie po to jest by się popisywać, tylko by przynosić korzyść drużynie. Sagnol angażuje się trochę mniej, lecz nie robił tego nigdy. To jest typowy defensor, a nie skrzydłowy. Z resztą aż tak bardzo zapuszczać się nie musi, skoro na jego stronie gra, jak gra Ribery. Zobaczymy jak zagra Thierry Henry. Czy Azzuri będą go równie skutecznie jak inni łapać na spalone, czy też tym razem snajper Arsenalu uniknie takiej właśnie pozycji i utrze nosa włoskim obrońcom? Tak czy inaczej Thierry swoje już strzelił i na pewno będzie chciał coś jeszcze dorzucić. U Włochów trochę rozczarowuje mnie natomiast Totti. Nie gra on tak jakbyśmy od niego oczekiwali. Nie rozgrywa jakoś rewelacyjnie i stwarza moim zdaniem trochę za mało zagrożenia dla bramki rywala. Świetnie jednak wyręcza go w tym Pirlo.
Mój faworyt? Jako takiego nie mam. Mimo wszystko będę kibicował Tricolores. Po prostu chciałbym, aby Zizou odszedł tak jak to sobie wymażył, czyli z Mistrzostwem Świata.



