Przed 16 laty, kiedy średnia strzelonych bramek na piłkarskich mistrzostwach świata we Włoszech, wyniosła zaledwie 2,21, FIFA podjęła decyzję o tym, że bramkarze nie będą mogli łapać piłki zagrywanej nogą od kolegów z drużyny.
Przyniosło to skutek, gra stała się szybsza, zaczęło padać więcej bramek. Teraz, podczas MŚ w Niemczech, średnia strzelonych bramek znów jest bardzo niska (2,27) i ponownie działacze FIFA zastanawiają się nad rewolucją w przepisach.
Sepp Blatter, prezydent FIFA, rozważa nawet możliwość zmniejszenia liczby piłkarzy w drużynach z 11 do 10, a także myśli o powiększeniu bramek, czy też ograniczeniach dla bramkarza, który mógłby łapać piłkę do rąk tylko w obrębie pola bramkowego.
Szef federacji wzywa wszystkich ekspertów do wspólnej dyskusji, która mogłaby przyczynić się uatrakcyjnienia gry w piłkę nożną.
Szybkich zmian na pewno nie należy się spodziewać. Wszystkie muszą zostać bowiem przetestowane w juniorskich imprezach.
Czyzby Blatterowi marzyly sie wyniki hokejowe


