Na starcie Premiership, tak jak wsponiał Bassu, mamy bardzo ( o ile można to tak nazwać ) łatwych rywali do ogrania. Przedstawmy więc, bo to ważne, sytuację na dzień dzisiejszy w obozach rywali.
Fulham jest klubem, z którego pozyskano Luisa Sahę. Po odejściu Francuza, Mohamed Al Fayed obiecuje kibicom, że The Whites w okienku transferowym pozyska kluczowych zawodników, którzy mają uzdrowić słaby co by nie mówić zespół Chrisa Colemana.
Na 22 tysięcznym obiekcie Craven Cottage można oglądać takich zawodników jak m.in: Jaroslav Drobny, Brian McBride, Papa Boupa Diop ( jego świetność to rok 2002, kiedy to po zamieszaniu w polu karnym wpakował piłkę do siatki bezradnego Bartheza i tym samym został pierwszym strzelcem w historii Mistrzostw Świata w Korei, poza tym epizodem nie wyróżniał się ), czy Tomas Radziński ( napastnik reprezentacji Kanady ma przecież korzenie polskie ). Cała plejada zawodników, to nie jest kaliber, z którego można zastrzelić Czerwone Diabły. 3 punkty murowane. Mecz u siebie.
Charlton Athletic to klub, który od dawien dawna jest co najwyżej przeciętniakiem tabeli. Darren Ambrose, Hreidarrsson, Matt Holland, czy Myhre to są przeciętniacy Ligi Angielskiej i mało prawdopodobne, by ten obraz uległ zmianie. Manchester United gra ten mecz na wyjeździe ( kolejny ), ale nie wydaje mi się, ażeby klub, który w sztabie szkoleniowym ma Iain Dowie'go, który nie stawia jedynie na męską piłkę nożną, a na damską drużynę był w stanie powalczyć z United.
Watford jest zespołem, który co roku walczy o ,, to be, or not to be " ( cytując słowa pana Williama ). Jedynymi kolorami w meczu mogą być kolory Chrisa Eaglesa, który przecież do niedawna był zawodnikiem Manchesteru, oraz Ben Foster, który ( o ile na 100 Kuszczak przywita na Old Trafford ) pozostanie na wypożyczeniu. Zawsze takie wydarzenia są ucztą zarówno dla koneserów, jak i dla zwykłych kibiców Manchesteru United. Pomimo fantastycznej postawy Fostera w ostatnim sezonie, United pokona rywala.
[/quote]



