Zidane to autorytet, nie tylko piłkarski. Walczy z rasistami, wspiera różnorakie kampanie organizowane przez FIFA, od lat jest idolem najmłodszych, ale też starszych kibiców. Oczywistym jest, że to co zrobił nie było zbyt rozsądne i faktycznie mógł w jakiś bardziej perfidny sposób ukarać Matterazi'ego - zabrakło mu zimnej krwi i cierpliwości. Francuzi grali lepiej, pewnie z nim w karnych by sobie poradzili ze słabo broniącym "jedenastki" Buffonem, ale nie ma co gdybać.. Po prostu więcej w Polsce kibiców Włochów czy choćby przeciwnika Realu - Barcelony, niźli "Trójkolorowych" i samego klubu z Madrytu (no, mogą być jeszcze sentymentaliści z Marsylii, Bordeaux czy Turynu).
Niby przykład zupełnie różny, ale warto przywołać słynną "rękę Boga". Wielu gani Maradonę za to, co zrobił, inni podziwiają odwagę i spryt. Tutaj sprawa wygląda inaczej o 360 stopni, bo zamiast pomóc, to przeszkodził, ale też kwestia podejścia i obiektywizmu..
pzdr.



