Tour De France

Awatar użytkownika
revan
Rezerwowy
Rezerwowy
Posty: 163
Rejestracja: 22 mar 2005, 23:33
Reputacja: 0

Post autor: revan » 19 lip 2006, 19:31

Piękny etap. Bez wątpienia jest to najciekawszy Tour od wieeeelu lat. Fantastyczna jazda Rasmussena - wygrać etap na którym do pokonania jest 80 km podjazdu (i to w dodatku uciekał od samego początku) to niesamowita sprawa. Klęska Landisa, który musiał sobie radzić z oponentami praktycznie w pojedynkę, bo pożytku z jego drużyny nie ma żadnego. Na pewno ciężko się jedzie ze świadomością, że wokół nie ma żadnego pomocnika, a wokół wszyscy tylko czekają na jakąś oznakę słabości. Amerykanin zapłacił dzisiaj wysoką cenę za swoją niedyspozycję i praktycznie stracił szansę na zwycięstwo w generalce. Zaskoczyła mnie dzisiaj postawa Pereiro i Dessela. Widać perspektywa zwycięstwa niesamowice ich zmotywowała.
Ciekaw jestem kto odpowiada za taktykę w ekipie T - Mobile, bo po wyczynach kolarzy niemieckiej drużyny na Tourze jestem skłonny odpowiedzieć, że to jakiś idiota. Takiego chaosu to ja już dawno nie widziałem - oni praktycznie sami kasują swoje akcje. Gdyby w T - Mobile ktoś miał głowę na karku to Kloeden pewnie miałby już żółtą koszulkę. O wyczynach Disco Boyów szkoda w ogóle pisać.
A jutro ostatni akord "alpejskiej trylogii" :lol: Zwracam uwagę na ostatni podjazd przed metą (Armstrong przeżywał tak kryzys przed 6 laty - stracił do Ullricha prawie 1,5 minuty) - nie jest może bardzo długi, ale bardzo sztywny. Ze szczytu przełęczy do mety jest niewiele ponad 10 km, więc na pewno będzie się działo. Ostatni raz w Morzine peleton TdF był w 2003 roku, a etap wygrał Richard Virenque. W 2000 roku etap był bardzo podobny do jutrzejszego a wygrał go... Richard Virenque. Zobaczymy kto wygra jutro.

Obrazek
Pozdrawiam

Wróć do „Inne sporty”