Tour De France

Awatar użytkownika
Yukasz
Basket fan hooligan
Posty: 6363
Rejestracja: 27 sie 2005, 13:17
Reputacja: 0
Lokalizacja: Muzeum Ziemi Podlaskiej, ul. Alternatywy 4, Wiórkowo

Post autor: Yukasz » 27 lip 2006, 17:56

Ekipa Phonak potwierdziła spekulacje dotyczące wyniku pozytywnego próbki A u Floyda Landisa po 17 etapie Tour de France.

"Ekipa Phonak została poinformowana przez UCI, że poziom testosteronu był ponad normę w próbce pobranej od Floyda Landisa po 17 etapie Tour de France. Zarówno menadżerowie ekipy jak i sam zawodnik byli zdziwieni takim oświadczeniem." - powiedział menadżer ekipy.

"Kolarz będzie prosił o ponowną analizę by dowieść czy ten rezultat jest wynikiem naturalnego procesu czy może zaszła jakaś pomyłka. Zgodnie z kodem etycznym UCI, zawodnik nie będzie się ścigał do wyjaśnienia sprawy."

"Jeśli próbka B także da wynik pozytywny, kolarz zostanie zwolniony."


zygy pisze:Ja napisze tak ten cały wyścig to jest totalna parodia.
Zgadzam się :D , na jakiej podstawie zdyskwalifikowano ich skoro śledztwo chyba do tej pory jest w toku
zygy pisze:Forza Ivan Basso i powodzenia w tegorocznej Vulecie.
:shock: Poważnie :?:
Pojedzie w... Hiszpanii gdzie wykryto aferę, parodia godna polskiego sejmu.
LookAsh pisze:Ale teraz naprawde Franzuzi znienawidza Amerykanskich kolarzy. Juz Lance'a opluwali jak tylko sie pokazal a teraz jeszcze doszedl Landis. W koncu jeszcze Francuzi zabiora Statue Wolnosci jak tak dalej bedzie
Na Lance;a to oni krzywo patrzyli juz od dawna, a to przeciez on rozsłąwił tak ten wyścig i uczynił go najlepszym. Ale dobrze tak organizatorom, maja prztyczek w nochala. Z drugoej strony już jako kibic jestem w malutkim szoku, ale troche się cieszę :?



Lemond chwali Tour i Landisa.

Legenda amerykańskiego kolarstwa, 3-krotny zwycięzca Tour de France, Greg Lemond, uznał tegoroczną Wielką Pętlę za najlepszą w historii. Pochwalił on także "czystego" Landisa za wspaniałe zwycięstwa.

Lemond powiedział, że afera dopingowa, która wykluczyła wielu kolarzy tuż przed wyścigiem, pozwoliła wygrać Tour "czystemu" Landisowi.

"To był niesamowity Tour. Najlepszy z wszystkich. Było jak w 1980, kiedy każdego dnia dominował inny kolarz. Nie widzieliśmy tego typu zawodów od lat."

Lemond pogratulował organizatorom za ich decyzję by zawiesić drużyny powiązane w hiszpańskim skandalem. Pochwalił także zawieszenie przez drużyny kolarzy wymienionych w związku z tą aferę, w tym Ullricha i Basso.
"Cieszę się, że nie dopuszczono Ullricha i Basso. Dzięki temu kolarze z drugiego rzędu, którzy pewnie wątpili w swoje umiejętności, mogli wysunąć się na pierwszy plan. To było dla nich zachętą." - powiedział Lemond.

Greg prześcigał się też w pochwałach skierowanych dla zwycięzcy Floyda Landisa: "To był jeden z moich faworytów przed wyścigiem. Jest "czysty" a co ważniejsze, to świetny facet."


Ciekawe co on teraz na to, głupek :rozga:


edit:

...17. etap był kluczowy. Dzień wcześniej Landis, jadąc w żółtej koszulce lidera, stracił do czołówki osiem minut, wypadając poza dziesiątkę. Ale już dzień później odrodził się. Na liczącym 201 km alpejskim etapie do Morzine zaatakował i jadąc samotnie przez 130 km wygrał z ogromną przewagą 5 min i 42 s nad Carlosem Sastre. W klasyfikacji generalnej awansował na trzecie miejsce, a resztę strat odrobił na sobotniej czasówce. W niedzielę na Polach Elizejskich w Paryżu popijał już szampana jako zwycięzca.

Radość Landisa trwała jednak krótko. W środę UCI poinformowała, że jeden z kolarzy miał pozytywny wynik testu przeprowadzonego w laboratorium w Chatenay-Malabry. Zgodnie z regulaminem nie zdradziła, o kogo chodzi, ale wysłała tę informację zarówno do narodowej federacji, samego kolarza, jak i do jego grupy.

Zaczęły się spekulacje. "The Times" napisał już w czwartek rano, że chodzi o 17. etap i o kolarza z czołówki. - Nie zdradzę, o kogo chodzi. Ale wynik jest porażający dla sportu. Jestem wściekły i czuję się zawiedziony - powiedział "Timesowi" szef UCI Pat McQuaid. Federacje Niemiec, Francji, Włoch, Hiszpanii, Szwajcarii, Belgii i Australii cały dzień słały w czwartek depesze informujące, że to nikt od nich.

Milczeli tylko Amerykanie. A Landis zniknął. Beza słowa wyjaśnienia wycofał się z wyścigów w Holandii i Danii, w których miał wystartować w środę i czwartek. - Jeszcze nigdy nie spotkałem się z takim zachowaniem, żeby kolarz rezygnował bez słowa. Nie odebrał nawet telefonu, gdy go szukaliśmy - denerwowali się organizatorzy wyścigów. Według portalu Cyclingnews.com Landis stracił przez to 60 tys. euro. Jego dwaj koledzy z grupy powiedzieli, że Amerykanina zaczęło boleć kontuzjowane biodro i pojechał spotkać się z lekarzem. Stawało się jasne, że jedynym kolarzem Tour de France z pozytywnym wynikiem testu był jego zwycięzca.

Na razie nie wiadomo, co spowodowało podwyższenie poziomu testosteronu. Do niedawna jego stosunek do epitestosteronu mógł wynosić nawet 6:1, ale niedawno zmniejszono go do 4:1. Zazwyczaj poziom ten powinien jednak wynosić 1:1. Zawyżony - może być wynikiem dopingu, ale nie musi, może być spowodowany chorobą lub być podwyższony naturalnie. Testosteron, który przez Międzynarodową Agencję Dopingową (WADA) uznawany jest za doping z grupy sterydów anabolicznych uchodzi za wspomaganie "długotrwałe". Jeśli nieuczciwy sportowiec chciałby jednorazowo podwyższyć swoją wydolność, skorzystałby raczej z EPO. Testosteron raczej "buduje" formę, niż "daje kopa". Tymczasem wiadomo, że Landis był podczas Tour de France badany kilkakrotnie. Przed 17. etapem jechał bowiem w żółtej koszulce, a lider, podobnie jak zwycięzca etapu, badani są zawsze.

Wokół Landisa w kontekście zakazanych środków zamieszanie było już przed startem Tour de France. Amerykanin zgłosił bowiem organizatorom, że w związku z kontuzją biodra (szyjkę kości udowej ma przytwierdzoną do biodra trzema 10-centymetrowymi tytanowymi śrubami) zażywa środek przeciwbólowy, którego składniki są na liście zakazanych medykamentów. Dostał na to specjalną zgodę od UCI, co od razu zostało oprotestowane przez rywali. Landis skarżył się na ogromne bóle. - Nie potrafię wsiadać na rower z prawej strony. Kiedy próbuję, przewracam się - mówił kolarz, który w sierpniu miał iść na kolejną operację.

Być może taka będzie linia obrony Amerykanina. Będzie przekonywał, że zawyżony poziom testosteronu to efekt leczenia biodra. Jeśli mu się nie uda, zostanie zdyskwalifikowany na dwa lata, co w praktyce będzie oznaczać koniec jego kariery. Zwycięstwo w tegorocznym Tourze zostanie przyznane Hiszpanowi Oscarowi Pereiro.

Informacja o ewentualnym wykryciu dopingu u Landisa byłaby też gwoździem to trumny grupy Phonak. Jej szef, 63-letni Andy Rihs, już przed Tourem ogłosił, że wycofuje się ze sponsorowania. Decyzją były poprzednie wpadki dopingowe kolarzy z tej grupy. Tuż przed startem Wielkiej Pętli wycofano Kolumbijczyka Santiago Botero i Hiszpana José Enrique Gutierreza, którzy zamieszani są w wykrytą dopingową aferę w Hiszpanii. Dwa lata temu do wspomagania się nielegalnymi środkami przyznał się Szwajcar Oscar Camenzind - mistrz świata z 1998 r. jeżdżący w grupie Phonak. W tej grupie jeździł też były mistrz świata w jeździe na czas Amerykanin Tyler Hamilton. Jego też przyłapano na dopingu.

- Jeśli Floyd brał leki na biodro, to nie powinien być ukarany, ale jeśli oszukiwał, nie zasługuje na zwycięstwo - powiedziała Arlena, matka Landisa. Amerykańska federacja kolarska odmówiła komentarza, bo nie zbadano jeszcze próbki B.

Coraz więcej dopingu

W maju hiszpańska Guardia Civil dokonała nalotu na współpracujące z kolarzami laboratoria w Madrycie i Saragossie. Odkryto dziesiątki paczek EPO, hormonów wzrostu, steroidów i krwi gotowej do przetaczania. Dwa dni przed startem Tour de France UCI zagroziła, że wykluczy z wyścigu 58 zawodników zamieszanych w ten największy skandal. Byli wśród nich faworyci do zwycięstwa w Tourze: Jan Ullrich, Ivan Basso, Joseba Beloki, Roberto Heras, Francisco Mancebo, Oscar Sevilla, Santiago Botero i Tyler Hamilton. Zostali zawieszeni przez własne grupy.

We wrześniu 2005 r. na dopingu przyłapano Herasa - zwycięzcę Vuelta a Espagna. Hiszpan został zdyskwalifikowany, a pierwsze miejsce przyznano drugiemu w klasyfikacji generalnej Rosjaninowi Denisowi Mienczowowi. Skandalem zakończyły się także igrzyska w Atenach w 2004 roku. Złoto zdobył Hamilton, ale badania próbki A wykazały, że przetaczał krew. Zachował medal tylko dlatego, że próbka B została zniszczona w laboratorium. Zdyskwalifikowany został podczas Vuelty.

Siedmiokrotny zwycięzca Tour de France Amerykanin Lance Armstrong wielokrotnie był oskarżany przez Francuzów o stosowanie dopingu, ale mimo licznych kontroli nigdy nie został przyłapany. UCI oczyściła go ze wszystkich zarzutów.


źródło: gazeta.pl


Zdziwiłbym się gdyby próbka B nie dała pozytywnego wyniku :?

Trochę to rozczarowujące gdy w jakiejś dyscyplinie kibicuje się komuś a później okazuje się że stosował on doping. Uważam że należy z tym walczyć i surowo karać winowajców. Nie chcę patrzeć na koksiarzy nawet za cenę wspaniałych wyników i bitych rekordów. Skoro ja nie oszukuję i jak w naturalny sposób męczę się np jadąc rowerem i przez to jeszcze bardziej podziwiam tych którzy moga tak godzinami bez przerwy osiągając przy tym duże prędkości, to dlaczego oni maja sobie pomagać i mnie oszukiwać :evil: Niech dyskwalifikują :ban: nawet lubianych przeze mnie sportowców a ja jakoś już to przezyję ale koksiarzom mówię stanowcze NIE :!: :won: Niech ida sobie na pakerię i tam będą mogli sobie pożerać nawet wiadra z prochami :wink: :won:

Wróć do „Inne sporty”