Pierwsze miejsce zajął - nie kto inny jak mój mistrz - Kimi Raikkonen, który jutro rozniesie wszystkich w pył, udowadniając, że mały kryzys z początku sezonu ma już za sobą
Cóż... Wielkie gratulacje dla Roberta. Jutro wypada tylko ściskać kciuki i zdzierać gardła przed telewizorami


