Formula 1

Awatar użytkownika
Yukasz
Basket fan hooligan
Posty: 6363
Rejestracja: 27 sie 2005, 13:17
Reputacja: 0
Lokalizacja: Muzeum Ziemi Podlaskiej, ul. Alternatywy 4, Wiórkowo

Post autor: Yukasz » 07 sie 2006, 0:19

Bolid Roberta Kubicy (BMW-Sauber) był za lekki! Zamiast wymaganych 600 kg (z pustym bakiem) ważył... 598 kg. 21-letni Polak, który w debiucie zajął siódme miejsce, został zdyskwalifikowany.

Kiedy Robert Kubica wyjechał już z Hungaroringu, po padoku przetoczyła się wiadomość: Polak prawdopodobnie będzie zdyskwalifikowany! Jego samochód był bowiem zbyt lekki. Okazało się, że - zgodnie z przepisami - przed startem zważono pięć samochodów, w tym Kubicy. Za metą zważono 13, w tym również Kubicy. Samochód powinien ważyć minimum 600 kg wraz z kierowcą w każdym momencie wyścigu. Po odsączeniu resztek paliwa, BMW Polaka ważyło o dwa kg za mało.

Nawet tak minimalna różnica (2 kg) może mieć wpływ na prędkość bolidu - zasada jest prosta: im lżejszy samochód, tym większa prędkość.

Team BMW Sauber zaakceptował dyskwalifikację Roberta Kubicy w wyścigu Formuły 1 o Grand Prix Węgier na torze Hungaroring koło Budapesztu. Pomiar samochodu po wyścigu wykazał, że jest on o dwa kilogramy lżejszy niż nakazuje norma. Powodem było większe niż oczekiwano zużycie opon.

"Powodem niedowagi było większe niż się spodziewaliśmy zużycie opon, które były używane przez 51 okrążeń. Badania nie pozostawiają wątpliwości i musimy zaakceptować dyskwalifikację Kubicy" - wyjaśnił dyrektor techniczny BMW Sauber Willy Rampf, dodając, że FIA nie zarzuca zespołowi celowego działania.

Na dyskwalifikacji Kubicy skorzystała stajnia Ferrari. Na siódme miejsce awansował Brazylijczyk Felipe Massa, a na ósme Michael Schumacher, któremu przyznano 9. miejsce w GP mimo nieukończenia wyścigu. Teraz ma już tylko 10 punktów straty do lidera klasyfikacji generalnej Fernando Alonso

To frustrująca wiadomość. Jeżeli ktoś jak Robert pracował kilkanaście lat na debiut w Formule 1, to nic przyjemnego - mówi Czachorski. Na pytanie o to, kto zawinił, odpowiada: - Za wcześnie, by szukać winnych. W trakcie wyścigu Robert uderzył bolidem w bandę - wtedy mógł zgubić balast, który miał dociążyć bolid - twierdzi Czachorski.

Szef sztabu Kubicy nie dopuszcza możliwości, że stajnia BMW-Sauber celowo odciążyła samochód, by zyskał na prędkości. - To niemożliwe. Jeżeli nawet było to jakieś niedopatrzenie obsługi technicznej BMW, to na pewno niecelowe. Różnica 2 kg jest tak znikoma, że nie ma żadnego wpływu na wynik wyścigu - zapewnia Czachorski.

Jak Kubica przyjął wiadomość o dyskwalifikacji? - Na chłodno. Robert jest profesjonalną, spokojną osobowością, i tak też przyjął tą złą wiadomość - mówi szef sztabu Kubicy. Zapewnia też, że ten wynik nie oznacza końca kariery polskiego kierowcy w F1. - Przed Robertem jeszcze długa kariera w Formule 1. Najlepsze jej momenty jeszcze przed nim i przed nami - kończy Czachorski.

- Takie rzeczy się zdarzają. Nie w każdym wyścigu, ale dosyć często - pociesza polskich kibiców wydawca miesięcznika "F1 Racing" Grzegorz Możdżyński. Według niego niedopatrzenia techniczne nawet w najlepszych stajniach nie są niczym nadzwyczajnym. - Czasami zdarzało się, że dyskwalifikowano całe zespoły, np. za zbyt małe lub zbyt duże skrzydła bolidu. - mówi Możdżyński, ale zaraz przyznaje: - To nie do wiary, by tak poważna organizacja jak team BMW-Sauber dopuściła się takiego niedopatrzenia.- Być może balast, który miał dociążać samochód, wypadł gdzieś przy wymianie uszkodzonego nosa bolida - zastanawia się Możdżyński.

Według Możdżyńskiego nawet najmniejsze wykryte niedopatrzenie techniczne spotyka się z surową karą organizatorów. - FIA ma bardzo restrykcyjne, ścisłe przepisy, a sędziowie bezlitośnie je egzekwują. Nie unikają tego nawet największe gwiazdy. Sędziowie wykonują dokładną, wręcz inżynieryjną robotę - mówi wydawca miesięcznika o Formule 1.

Jednak nie uważa, by praca Roberta poszła na marne. - Może w kwestii wyniku tak, ale najważniejsze jest to, że pokazał się z dobrej strony i osiągnął dobry wynik. Powinniśmy się z tego cieszyć - dodaje Możdżyński i zapewnia: - Nie ma się czym martwić, takie błędy przytrafiają się w największych zespołach.

Trudno w tej chwili powiedzieć jak do tego doszło, trzeba poczekać na oficjalny komunikat FIA i teamu BMW Sauber. Być może problem pojawił się przy wymianie uszkodzonego nosa bolidu. Możliwe też, że jakiś nowy element samochodu ważył mniej, niż pierwotnie zakładano. Jak by jednak nie było, Robert nie ponosi za to odpowiedzialności.

Robert Kubica:

Mój start był bardzo dobry. Ale zaraz później, niestety, zacząłem przegrywać z warunkami, jakie panowały na torze. Nie mam zbyt wiele doświadczenia z kontrolą trakcji [jest to zaawansowany system elektroniczny, dzięki któremu kierowca może uniknąć poślizgu przy przyspieszaniu, hamowaniu] i innymi systemami i ustawieniami samochodu.

Uważam, że zrobiliśmy zbyt wiele błędów. Szkoda mi tego, że jak już zdobyłem kilka pozycji, to traciłem je, tracąc jednocześnie kontrolę nad samochodem.

Najpierw, na drugim okrążeniu zrobiłem błąd na szykanie, wjechałem na wybój i wpadłem w poślizg. Samochód obróciło. Później zrobiłem drugi błąd i uderzyłem w barierę ochronną. Musieliśmy przez to całkowicie zmienić strategię pit-stopów [przystanków garażu dla zmiany opon i zatankowania] i kończyłem na oponach pośrednich [to znaczy lekko bieżnikowanych, którymi można jeździć po wysychającym torze, ale jeszcze nie suchym]. One pod koniec były kompletnie zniszczone i dlatego jechałem bardzo wolno. Wynik jest dobry, ale moja jazda - nie za bardzo.

Mario Theissen, szef zespołu BMW-Sauber

Jesteśmy strasznie szczęśliwi z zajęcia miejsca na podium po raz pierwszy w tym sezonie. Nick [Heidfeld] jechał wspaniale w tych niezwykle trudnych warunkach i oczywiście zasłużył na trzecie miejsce. Robert zdobył dwa punkty w swoim pierwszym starcie. Na początku Formuła 1 okazała się dla niego dość śliska, ale szybko udało mu się dostosować do warunków. Jego wynik to dużo więcej, niż mogliśmy się spodziewać. Zapewne jutro podejmiemy decyzję co dalej, czy Robert zostanie z nami jako kierowca startowy, czy nie.

Villeneuve w NASCAR?

Obok zachwytów nad rewelacyjną postawą Kubicy trwa dyskusja nad przyszłością Jacques'a Villeneuva, którego Polak zastąpił w GP Węgier. Po pierwsze, nie wiadomo, czy zmiana była podyktowana kontuzją Kanadyjczyka, jak głosił oficjalny komunikat BMW-Sauber. 35-letni Villeneuve zakończył poprzedni wyścig wypadkiem, ale przez pierwsze dwa dni nie powiedział słowa, że coś mu dolega. Ostatnio szef zespołu Mario Theissen stwierdził, że Kanadyjczyka bolała głowa. Równocześnie mówi się jednak, że Theissen miał dosyć słabej jazdy Kanadyjczyka.
Po drugie, Villeneuve'owi po tym sezonie kończy się kontrakt. BMW-Sauber zwleka z decyzją na temat ewentualnego przedłużenia, a inne zespoły nie przejawiają zainteresowania byłym mistrzem świata. Tymczasem kanadyjski "Journal de Montreal" napisał w sobotę, że Villeneuve podpisał już wstępny kontakt z jednym z zespołów amerykańskiej serii NASCAR. Kierowca zaprzeczył, ale wiadomo, że jest w kontakcie z zespołami NASCAR. Zdaniem niektórych zachodnich mediów Villeneuve w przyszłym sezonie F1 jeździł nie będzie.

W najjbliższych dniach BMW-Sauber podejmie decyzję, którzy kierowcy zespołu pojadą 27 sierpnia w Grand Prix Turcji.


Źródło: gazeta.pl

Robercik - będzie dobrze :!: :smoke:

A Schumacher dojechał do mety skoro zostal sklasyfikowany.

Wróć do „Inne sporty”