deltinho pisze:W Stanach Zjednoczonych robione były badania spraw gdzie zasądzono karę śmierci. W ok. 30% przypadków starszych spraw czarnych Amerykanów skazanych na śmierć istnieją duże wątpliwości co do orzeczonej kary - a dokładnie przy obecnej poziomie wiedzy i posiadanych dowodów nie powiny one zapaść.
Przykład Stanów Zjednoczonych w ogóle nie pasuje do dyskusji o realiach polskiego prawa karnego i orzekanych kar - piszesz o czasach kiedy poglądy rasistowskie w USA uznawane były za element poglądów politycznych i przez większość społeczeństwa uważane to było za normalne - jeżeli w takich warunkach realizowane jest wspominane przeze mnie prawo do bezstronnego, niezawisłego i niezależnego sądu to ja jestem kibicem blancos
Chyba źle mnie zrozumiałeś - podając jako przesłankę zasądzenia kary śmierci bezsporne udowodnienie winy oskarżonego zakładam, że wyroki te nie będą (jak ma to miejsce choćby w USA) wydawane hurtowo i nagminnie - będą raczej rzadkością i swoistym prawnym wyjątkiem. Oczywistym jest, że są sprawy przy których całkowicie jasne jest, że nie zachodzi obawa pomyłki wymiaru sprawiedliwości (ujęcie sprawcy na gorącym uczynku, przyznanie się poparte dowodami), a więc nie wchodzi w rachubę wspominana przez Ciebie kwestia ponownego procesu.
Biorąc pod uwagę to co napisałem wyżej (o bezsporności winy) i dodając do tego fakt, że kara śmierci orzekana byłaby za naprawdę najcięższe i najbardziej odrażające zbrodnie nie widzę żadnego problemu przy wyborze np. śmiertelnego zastrzyku czy krzesła elektrycznego, co zapewne i tak w porównaniu do czynu skazanego byłoby ludzką i humanitarną formą "odpłaty" za jego postępowanie wobec innych (niewinnych w przeciwieństwie do niego) ludzi.To zdanie naznaczone jest jakimś "ostatecznym rozwiazaniem kwestii więźniów". Co proponujesz - krzesło elektryczne, zagazowanie czy powieszenie? A może coś jeszcze ciekawszego?
BTW
Skoro wzdragasz się tak przed karą główną to może jakieś znane z średniowiecza kary mutylacyjne


