Ogólna dyskusja o polityce

Awatar użytkownika
Janio
Boondock Saint
Posty: 1037
Rejestracja: 26 lut 2005, 16:22
Reputacja: 0
Lokalizacja: Polska

Post autor: Janio » 07 sie 2006, 12:52

Martin Pellegrino pisze:Jeśli delikwent przyznaje się do winy to znaczy, że wyraża jakąś tam skruchę i w tym przypadku o karze śmierci nie ma mowy. A mam do Ciebie pytanie: a co jeśli ktoś oskarżony o morderstwo na karę śmierci zostaje skazany. Kara zostaje wykonana. Po jakimś czasie pojawiają się nowe dowody, które wykluczają skazanego z kręgu podejrzanych. Kara została już wykonana na niewinnym, jak się okazuje, człowieku. Czyli zostało popełnione morderstwo z premedytacją. W tej sytuacji oskarżyciel, czy też sędzia, powinien zostać sakazany na śmierć. Prawda?

:roll:

Czytałeś w ogóle to co napisałem?? Jeśli tak to proponuję dodatkowo kurs czytania ze zrozumieniem :?
Janio pisze:... podając jako przesłankę zasądzenia kary śmierci bezsporne udowodnienie winy oskarżonego zakładam, że wyroki te nie będą (jak ma to miejsce choćby w USA) wydawane hurtowo i nagminnie - będą raczej rzadkością i swoistym prawnym wyjątkiem. Oczywistym jest, że są sprawy przy których całkowicie jasne jest, że nie zachodzi obawa pomyłki wymiaru sprawiedliwości (ujęcie sprawcy na gorącym uczynku, przyznanie się poparte dowodami), a więc nie wchodzi w rachubę wspominana przez Ciebie kwestia ponownego procesu.
Słyszałeś kiedyś o jednej z podstawowych zasad prawa karnego - rozstrzygania wątpliwości na korzyść oskarżonego? Każdy cywilizowany sąd bierze tę zasadę pod uwagę nawet w najbardziej błahych sprawach a Ty twierdzisz, że mając niepełne dowody albo jakieś wątpliwości co do okoliczności czynu czy samego sprawcy skazywano by kogoś na śmierć :shock: Ja rozumiem, że nie każdy musi studiować prawo, ale czasem wystarczy zdrowy rozsądek :roll: Powtarzam - najokrutniejsze zbrodnie z jednoczesnym absolutnym brakiem wątpliwości co do osoby sprawcy i jego winy (bo oczywiście np. osobie niepoczytalnej nie można przypisać winy) IMHO powinno karać się śmiercią. Myślicie, że ile takich przypadków rocznie by się zdarzało - góra dwa, trzy, o ile sędziowie w ogóle mieliby odwagę brać na siebie taką decyzję - bo to jest druga strona medalu - w Polsce sąd jest niezawisły i niezależny - opiera się w swoich działaniach jedynie na przepisach prawa i nikt nie może narzucać mu drogi orzeczniczej albo rodzaju stosowanych kar. Więc żaden PiS czy LPR oprócz zmiany Kodeksu Karnego nie byłby w mocy zrobić nic więcej w kierunku zapewnienia "powszechności" kary śmierci. Sąd to nie prokuratura, gdzie każdy prokurator w Polsce podlega Prokuratorowi Generalnemu, którym z urzędu jest Minister Sprawiedliwości, a więc polityk... Przypuszczam też, że nie dałoby się tak sformować przepisów o karze żeby za dane przestępstwo jedynym rodzajem kary był KS - zawsze musi być gradacja surowości kary.

Wróć do „Kultura, polityka, wydarzenia”