Mam pomysł na nowy temat o ile spodoba się forumowiczom.
Z pewnością kazdy pamięta czasy Amigi, C64, Pierwszych pecetów i pierwszych gier sportowych, takich jak On The Ball, Championship Manager 1 i 2. Potem przyszły czasy troszke lepszych kompów i takie gry jak Fifa, NHL (najlepsza seria EA od lat) i NBA.
Chciałbym aby każdy z was przypomniał sobie te czasy i może spróbował napisać o tym co grał albo krótko zrecenzował tą grę.
Ja zacznę od NHL 99 gdyż była to dla mnie jako 10 latka wtedy gra przerastająca ówczesne ,,sportówki" pod względem grafiki, muzyki i tego najważniejszego bez czego ani rusz- GRYWALNOŚCI. A ta gra grywalność miała na najwyższym poziomie.
NHL 99 była piąta edycją z serii gier NHL choć tak naprawdę serie opatrzone znaczkiem EA w latach 97 i 98 nic nowego nie wnosiły. No może 98 gdzie zastosowano wtedy 3Dfx. Więc dopiero w 99 gracze mogli się poczuć usatysfakcjonowani. A przypomnę, żę seria 99 pobiła na głowę pod względami grafy itp. inne gry sportowe EA (między innymi Fife)
Pamiętam jak pierwszy raz uruchomiłem tą grę... Efektowne intro, piękne menu, gdzie oprócz ustawienia poziomu trudności, stopnia realizmu gry czy też kamery, można było wybrać rodzaj rozgrywek.
Do wyboru było wtedy pojedyńczy mecz, playoffs i cały sezon.
Można było również potrenować co nie zdarzyło się już później przez bardzo długi czas. Trening polegał na grze jednym zawodnikiem i strzelaniu goli do pustej bramki. To były czasy hehe.
A odnośnie samej gry to w składach brakowało wówczas debiutantów ze wzgędu tego, że w NHL trwał wtedy lokaut do listopada. A gra była dostępna już w październiku czyli stan kadry był gdzieś tak na początek sierpnia. Oczywiście można było to pozmieniać w rozmaitych edytorach.
Przechodząc do menu, gdzie programiści zastosowali kilkanaście nowości jak na tamte lata. Po pierwsze istniała możliwość rozerania kilku kolejnych sezonów (łącznie do 15), po drugie zawodnicy po każdym z nich mogli zmieniać swoje parametry w zależności od uzyskiwanych wyników, po trzecie można było pozwolić by komputer sam inicjował transfery w klubach nie prowadzonych przez nas i po czwarte można było wprowadzać urealnienie transferów, tak by niemożliwa była wymiana przeciętnego gracza na supergwiazdę. Wszystkie te zmiany były prawdziwymi strzałami w dziesiątkę. Gra zyskała na realizmie a i to był dopiero przedsmak tego co nas czekało w samej rozgrywce.
Postacie hokeistów odtworzone były wręcz doskonale. Nie sposób było pomylić twarzy Jagra z Fiedorowem czy Shanahanem. Co więcej nasi bohaterowie potrafili też wyrażać uczucia! Po niektórych podaniach uśmiechali sie, bili brawo i krzyczeli ze złości. Po innych potrafili się pobić, lub też nerwowo wymachiwali kijem. Razem z hokeistami reagowała też publiczność. Animacja zawodników to prawdziwe arcydzieło. Wszystko dzięki Motion Capture. (Posłużył wtedy jako model gracz Colorado Avalanche - Joe Sakic) Wszystkie ruchy graczy były niezwykle płynne, a strzały w ich wykonaniu to prawdziwy miód! Warto było również zwrócić uwagę na wzrost umiejętności komputerowych przeciwników. O ile gra przeciwko maszynie na niższych poziomach była bardzo łatwa (nieraz wygrywałem po 25-0 i wyżej) o tyle wybór poziomu Superstar powinniem być dokonany naprawdę na trzeźwo. Tam do wygrania meczu potrzebne było perfekecjyne opanowanie krążka, doskonała gra w ataku i obronia, a także świetna postawa bramkarza(najlepiej Haska)
Podsumowując NHL 99 było grą naprawdę znakomitą. Programiści Electronic Arts postawili sobie wtedy wysoko poprzeczkę. Dopiero seria 2002 powaliła mnie na kolana(miałem w oryginale za ponad 120zł i porysowała mi się płytka po 3 miesiącach, myślałem że mnie ... , dziś leży na półce ze względu na historię.)
Czekam na wasze opowiadania ...



