Lekkoatletyka

ajaccien
Rezerwowy
Rezerwowy
Posty: 211
Rejestracja: 19 mar 2006, 22:22
Reputacja: 0

Post autor: ajaccien » 11 sie 2006, 13:01

Mojej skromnej osobie wydaje się, że najpierw to sędziowie przerwali start. Któraś z zawodniczek podniosła chyba rękę. Myślę, że dlatego Francuzka protestowała. Przecież gdy podeszła do niej pani sędzia z tą kartką, na początku w ogóle nie wiedziała o co chodzi. Cóż, moim zdaniem zawinili tu sędziowie. Rozumiem, że o falstarcie decydują te piekielnie czułe bloki, ale chyba żadna z zawodniczek biorących udział w tym biegu nie mogła sądzić, że pierwsze przełożenie startu było związane z falstartem, tym bardziej, że realizator tego przecież telewidzom nie zasygnalizował. Sam nie wiem co o tym myśleć.... Może piszę o tym w ten sposób, gdyż trzymam kciuki za Francuzów i Francuzki, ale mam wrażenie, że bynajmniej nie dlatego, że jednak sędziowie popełnili tu błąd. Chyba, że w istocie zasygnalizowali to pierwsze przełożenie startu jako falstart, a realizator tego nie zasygnalizował, ale to doprawdy zadziwiające. Cóż, aby to ocenić właściwie trzeba by chyba było być na miejscu. Za dużo już jednak podczas tych ME zielonych kartek, a tu jeszcze taka kontrowersyjna sytuacja. Cóż, ekipa francuska pewnie złożyła protest, ale to przecież tylko formalność, bo nikt teraz nie będzie powtarzał tego biegu.
W opinii mojej skromnej osoby o pewnej niespodziance można mówić w przypadku chodu na 50 kilometrów. Wszak dla zwycięzcy wczorajszych zawodów, Francuza Yohana Diniza był to pierwszy sukces na międzynarodowej imprezie, co jest o tyle godne podkreślenia, że stawka nie była przecież słaba, bo Jesus Angel Garcia to były Mistrz i wicemistrz Świata oraz wicemistrz i trzeci zawodnik ME (wczoraj był drugi), a Rosjanin Niżegorodow to wicemistrz olimpijski z Aten. Polacy nie zaprezentowali się najgorzej, ale sami oczekiwali chyba więcej. Dwóch było w „10” - Roman Magdziarczyk (6) i Grzegorz Sudoł (10), zaś Mistrz Polski na 50 km, Kamil Kalka, 17. Inna sprawa, iż na stronie PKOL-u przeczytałem, iż polscy chodziarze są niezwykle rozżaleni warunkami w jakich muszą trenować, a Kalka zastanawia się nad zakończeniem kariery mimo bodajże jedynie 24 lat. Ponadto, Magdziarczyk, który celował w medal, miał ponoć problemy z żołądkiem co zaważyło na jego losach podczas zawodów. Oto link do tego artykułu. http://www.olimpijski.pl/258_26527.html
W przeciwieństwie do Diniza, który sprawił przemiłą niespodziankę, zawiódł faworyt – Naman Keita, który na 400 metrów przez płotki miał mieć medal w kieszeni, a o złoto ścigać się z Iakovakisem. Tymczasem doskonale pobiegł Marek Plawgo, w którego miejsce na podium, do czego szczerze się przyznaję, nie wierzyłem i posypuję głowę popiołem, a Francuza wyprzedził także niezbyt mi znany Brytyjczyk Rhys Williams.
Z nieukrywanym zaciekawieniem moja skromna osoba śledzi także dziesięciobój. Wprawdzie dziś po południu nie będę miał możliwości obejrzeć całej relacji, ale ściskam kciuki za Romana Sebrle i Tomasza Dvoraka. Liczę, że ten pierwszy będzie potrafił obronić się przed znakomitymi Rosjanami i wywalczy dla Czech złoty medal. Wczoraj spisywał się bardzo dobrze, wygrywając skok w dal, a w pozostałych konkurencjach będąc w „10”. Liczę więc, że podobnie jak wczoraj, i dziś rekordzista Świata okaże się lepszy od rywali i obroni tytuł Mistrza Europy sprzed 4 lat.. A szanse ma coraz większe, bowiem na 110 metrów przez płotki był lepszy i od Sysojewa i od Pogorełowa, a dzięki pobiciu rekordu życiowego na drugie miejsce wskoczył Niemiec Behrenbruch. Co zaś tyczy się Dvoraka, to podobnie, jak Jan Żelezny, inna z legend czeskiej lekkoatletyki, w tym roku żegna się z wyczynowym sportem. Po cichu liczyłem, że może 34-latek z praskiej Dukli, trzykrotny Mistrz Świata, były rekordzista Świata, załapie się mimo swego wieku na podium, ale chyba rzeczywiście szybkość i skoczność już nie te, co kiedyś.
A Obikwelu, w istocie, bezkonkurencyjny także na 200 metrów.

Wróć do „Inne sporty”