WIDZEW!
Kto?
WIDZEW!
Kto?
WIDZEW! WIDZEW! WIDZEW!
Tradycji stalo sie zadosc i Widzew derbow nie przegral, wygral, ŁKS po raz kolejny polegl na Pilsudskiego. Mecz o dwoch obliczach. Od poczatku WIdzew wyszedl jakby chcial wybic z glowy ełkaesiakom chec do gry w pilke. Siedzieli im na glowie (chwilami doslownie
Pozniej sie troche wyrownalo, ale ŁKS nadal nie istnieje. Widzew gra jakby mial placone od kilometra i od odebranej pilki
Za chwile Szasza robi Lesczenskiego w narozniku pola karnego jak juniora (jak swego czasu Wichniarek obronce Lecha
I nagle pod sam koniec polowy niegozny faul w srodku, szybkie rozegranie, Kolendowicz wpada w pole karne, obroncy Widzewa nie bardzo wiedza co sie dzieje i Madej na 2:1.
Druga polowa zupelnie inna. WIdzew sie broni, ŁKS atakuje. WIdzew nie istnieje, ale prowadzi wiec nie musi szarpac. ŁKS marnuje kilka okazji. Kiedy wydaje sie ze bramka jest kwestia czasu na plac gry wchodzi Bartek Grzelak i obraz gry sie zmienia. ŁKS juz nie napiera, Widzew z przodu spokojniej, przetrzymuje pilke (98% zaslugi Bartka
Warto zauwazyc, ze Widzew kolejny mecz wygrywa "na zyle" - ambicja, walka, 110% zaangazowania. A to sie wiaze z opadaniem z sil. Dlatego tym bardziej nalezy zwrocic uwage na to, ze w tym sezonie Widzew nie stracil jeszcze gola w drugiej polowie
6 pkt. jest, czekamy na wiecej
Hala Widzew!



