Valencia CF (zbiorczy)

Awatar użytkownika
Pisakk
Wraca do meritum
Posty: 3047
Rejestracja: 03 mar 2004, 22:54
Reputacja: 0
Lokalizacja: Moherowe miasto - Częstochowa

Post autor: Pisakk » 19 sie 2006, 13:22

Zaza ale trzeba wziąć poprawkę na to, że jeszcze rok, dwa lata temu Joaquina chciał mieć każdy wielki klub na świecie. Wcale bym się nie zdziwił, gdyby rzeczywiście takie oferty miały miejsce. Jednak sam piłkarz nie chciał jeszcze wtedy odchodzić, a i prezydent zapowiedział, że go nie sprzeda dopóki będzie piastował to stanowisko. Teraz prezydenta już nie ma, Joaquin chce odejść a feministki idą na noże. Poza tym trzeba pamiętać, że Joaquin ostatni sezon miał zwyczajnie słaby. Chyba zdał sobie sprawę, że jeśli chce się rozwijać to po prostu musi odejść. Pech chciał, że tylko Valencia wyraziła (jak do tej pory) nim zainteresowanie. Ja tam płakać nie będę :lol: .

E:
Lakier pisze:Jednego nie rozumiem w Valenci, taki klub, take sukcesy, a nie moga pilkarza oferowac wiecej niz 1.5 mln euro na sezon?
Jak nie przejdą Salzburga to dopiero będą kłopoty :lol: .
Lakier pisze:Przeciez to jest smiech na sali, gdy pisze sie, ze Ayala odchodzi bo zarzad nie zgadza sie na pensje rzedu 2 mln euro.
To nie do końca tak. Podobno Carboni zaoferował Ayali (zwanemu dalej "sprzedawczykiem") dwuletni kontrakt. W pierwszym sezonie sprzedawczyk miał dostawać tyle ile obecnie zarabia, czyli 1,3 mln. W drugim zaś dostać miał 1 mln z racji tego, że będzie miał prawie 35 lat na karku. Ayala uznał to za zniewagę i po prostu wyjechał do Argentyny. W głowie zaczął mu mieszać jego agent (zwany dalej "agentem sprzedawczyka"), który niby to dostał już ofertę z Villarealu, gdzie sprzedawczyk miał dostawać 2,5 mln za sezon. Ayala strajkował, choć wiąże go z klubem jeszcze roczny kontrakt. Czy tak postępuje profesjonalista?
Ostatnio zmieniony 19 sie 2006, 13:28 przez Pisakk, łącznie zmieniany 1 raz.

Wróć do „Hiszpania”