Manchester zaprezentował się świetnie w pierwszym meczu, jednak czegoś im chyba brakuje, aby zdominować Chelsea. Ciekawe jak z presją w kwestji zdobywania dużej ilości bramek poradzą sobie Rooney i Saha. W końcu ani jeden, ani drugi przez zdecydowaną większość gry w United nie byli tymi najważniejszymi strzelcami, gdyż byli odciążeni przez Ruuda van Nistelrooy'a. Wszystko zmieniło się dopiero w drugiej części poprzedniego sezonu, gdy to Holender popadł w konflikt z Fergusonem
Arsenal ma ciekawy skład, jednak wisi nad nim widmo osłabień. Nie wiadomo czy pozostanie Reyes i niechętny do gry na Emirates Stadium Ashley Cole. Trochę zatem może ucierpieć lewa strona boiska. Tragedji nie będzie, bo przecież świetnie sobie w ostatnim sezonie radził Flamini, jak i w pomocy można ustawić choćby Rosicki'ego czy van Persie'ego. Środek pola jest zatem obsadzony, atak także. Nieco gorzej z obroną, gdzie Kanonierzy wciąż szukają zawodników. Arsenal gra piłkę dość odmienną od tej powszechnie przyjętej na wyspach, co czasem jest plusem, czasem jednak minusem. W pierwszym meczu gra była znacznie lepsza od wyniku, trzecie miejsce powinni jednak wywalczyć, być może powalczą z Man. Utd. o tytuł wicemistrza
Ostatnim takim stałym faworytem jest Liverpool. The Reds pokonali przed sezonem Chelsea, po świetnej grze. Niźle także wystartowali w lidze. Wydaje mi się jednak, że mogą mieć problemy z nawiązaniem walki z powyższą trójcą. Skład mają mniej liczny pod względem zawodników najwyższej klasy, chociaż przy braku kontuzji nie powinno to stanowić problemu. Piłkę świetnie mogą rozegrać Gerrard z Xabim Alonso, a za asekurację odpowiedzialny może być choćby Sissoko. Liverpool ma jednak jeden mankament. Poza Peterem Crouch'em nie ma odpowiedniego napastnika. Z resztą jak wiadomo i ten nie jest mistrzem gry nogami
Inne zespoły mogą mieć już spore problemy z walką o Ligę Mistrzów. Być może jednak Boro, czy Tottenham nawiążą interesującą walkę
Znowu długaśny post



