Panie Żewłakow, z tymi łokciami to przesada. Panie Głowacki, w polu karnym targać za trykot ? Panie Krzynówek, to był mecz piłki nożnej, a nie wyzwisk.
No i widzi Pan, Panie Szpakowski. Do dziś jeszcze nigdy Polacy nie przegrali u siebie z Finami.
Żenada. To bardzo smutne. Teraz niektóre gazety (lub czasopisma ) urządzą nagonkę na Don Leo (czy ktoś może wytłumaczyć mojej skromnej osobie dlaczego Holendrowi nadano tę żałosną ksywkę ?). A doprawdy, z tymi zawodnikami czy to Mourinho, czy Ancelotti, czy Lippi czy jakikolwiek inny trener zaliczany do pocztu wielkich szkoleniowców nie osiągnie wiele. Polscy piłkarze prezentują przeciętny europejski poziom. Holender powołuje tych samych, co Janas, piszą niektórzy dziennikarze. Bo ci, mimo, iż przęciętni, i tak są najprawdopodobniej najlepsi z Polaków. Gdyby dokonał rewolucji, dostałoby mu się za majstrowanie przy dobrze rozumiejącej się drużynie, niszczenie atmosfery, dokonywanie niewłaściwiej selekcji, za bliskie kontakty z De Zeuuwem, za rozmiękłą murawę, za zbyt silny wiatr... . Słowa uznania dla Pana Mielcarskiego, który nie bał się powiedzieć tego, co powiedzieć należało. Słowa uznania dla Panów Garguły i Jelenia, najlepszych, zdaniem mojej skromnej osoby, tego wieczora na boisku w Bydgoszczy. Cóż, wszystko wskazuje na porażkę w meczu z Serbami. I uważam, że do niej dojdzie. Obym się mylił.
Słowem (jak mawiają niektórzy):




