FC Barcelona (zbiorczy) (cz.2)

Awatar użytkownika
Janio
Boondock Saint
Posty: 1037
Rejestracja: 26 lut 2005, 16:22
Reputacja: 0
Lokalizacja: Polska

Post autor: Janio » 10 wrz 2006, 10:05

Jeżeli Puyol nie zagrał z powodu decyzji trenera a nie przez jakiś drobny uraz to IMO Rijkaard okazał się niezłym psychologiem - słabiej grający ostatno Rafa wiedział, że nie będzie miał przy sobie łatającego błędy Tarzana (w sumie okazało się, że Lilian też wszystko łatał, ale to nie było takie oczywiste) i musiał maksymalnie się skoncentrować żeby nie popełnić jakiegoś poważnego błędu. Inna sprawa że Osasuna w zasadzie nie zagroziła poważniej bramce VV, może co najwyżej dwa razy długie crossowe piłki w poprzek boiska w pole karne narobiły trochę zamieszania w szeregach obrony Barcy, ale to i tak mało...

Eto'o jak w poprzednim sezonie zaczyna z wysokiego pułapu, tyle że teraz na przeszkodzie w zdobyciu 30 goli nie stanie wyjazd na PNA :] Szkoda że Leo nie wykorzystał swojej setki bo tak jak Sammy miałby już trzy gole w La Liga.

Pochwalić można w zasadzie wszystkich graczy choć na tle słabych graczy Osasuny ciężko było by dobrze nie wypaść. Osobno wyróżnić należy jednak Thurama, który otrzymał wreszcie szansę zaprezentowania się przez całe 90 minut i zagrał naprawdę po profesorsku. Wygrywał wszystkie pojedynki powietrzne oraz sam na sam. Ryj będzie miał teraz pewien kłopot z zestawieniem składu bo i Edmil gra póki co wyśmienicie, a więc trudno nawet przesunąć Rafę na pozycję pivota.

W sumie szkoda że skończyło się tylko 3-0 bo gdyby wynik brzmiał 5-0 Osasuna nie mogłaby się skarżyć. Sammy miał ochotę na hat-tricka i kiedy po prostopadłym podaniu od Ronniego przyjął sobie piłkę na klatkę i od razy z ostrego kąta oddał strzał lewą nogą myślałem że mu się udało - niestety uderzenie powędrowało w boczną siatkę.


PS. Wczoraj szczerze żał zrobiło mi się Savioli - niedawno twierdził, że czuje się pełnoprawnym członkiem drużyny tymczasem kiedy podczas wczorajszego meczu z Osą na trybunach obok Txikiego zobaczyłem jedynie dwóch niepowołanych na to spotkanie graczy - Santiego i Hausa pomyślałem że jednak królik niezbyt dobrze musi czuć się w tym zespole. Co nie zmienia faktu, że sam jest sobie winien - został potraktowany uczciwie, odpowiednio wcześniej zakomunikowano mu, że Mister nie widzi go w składzie i że klub będzie szukał mu nowego pracodawcy. Pibito uparł się na pozostanie i coś mi się wydaje że teraz wielkim świętem (jak swego czasu dla Maxiego) będzie dla niego powołanie do meczowej 18-tki.

Wróć do „Hiszpania”