Tenis

Awatar użytkownika
AgaM
Pierwszy Skład
Pierwszy Skład
Posty: 473
Rejestracja: 16 wrz 2005, 10:42
Reputacja: 0
Lokalizacja: Świętokrzyskie

Post autor: AgaM » 11 wrz 2006, 10:19

00:57 Roddick zaczął jęczeć jak Szarapowa. Albo się popisuje, albo chce się podlizać. Albo po prostu ledwo dycha (Tak jak my, tylko że my siedzimy przed komputerem, a nie gramy w tenisa z cyborgiem)
- gazeta.pl :P

końcówkę meczu musiałam na kompie oglądać, bo ES wyłączył transmisję. :roll: .
Powiem tyle po wczorajszym meczu. Nigdy nie widziałam jak grał Rod Laver, Lendla czy Borga też nie bardzo, ale widziałam większośc meczów Agassiego, Samprasa czy Beckera. I obiektywnie stwierdzam, Roger Federer jest geniuszem tenisa, bardziej utalentowanym od wymienionej trójki.
Nie ma żadnych słabych punktów w swojej grze. Bo jeśli "słabym" punktem jest backhand, który wczoraj autntycznie zniszczył Roddicka, to nic dziwnego, że tenisiści na kort na mecz z nim wychodzą autentycznie przestraszeni. Bo niby cóż oni mogą przeciwstawić, a pograją dłużej, to zostaną w dziecinny sposób ograni i ośmieszeni, niemalże jak na treningu.
Wczoraj Roddick może z wyjątkiem pierwszego seta, grał naprawdę dobrze. Do swoich umiejętności dołączył myślenie, co wcześniej u niego na korcie było rzadkością i to może jest tajemnica tego, dlaczego znalazł się w finale.
Widząc to Roger postanowił mu pokazać jak się gra tenisa. Czasami to było zbyt nonszalanckie i przez to 2 seta stracił, ale za to wygrał 3. Zgodnie z zasadami logiki, Andy obstrzeliwał "lewą" Rogera, bo jest "słabsza". W odpowiedzi Roger puszczał mu takie winnery, że nawet lekko wieśniackiej publiczności kopary opadały, i nie mieli jak buczeć na Rogera. Ale ambitny Andy ile sił w nogach biegał do tych piłek i sporo wyłapał. Ja łatwo można domyśleć się, w odpowiedzi jego podanie za mocne i niebezpieczne nie był, najczęściej na środek, pod linię, lekko, Roger miał czas ustawić się do odwrotnego forhandu. A jak wiadomo forhand to niszczarka, więc zziajany Andy tylko odprowadzał pięknie podciętą piłkę wzrokiem, z miną na twarzy "bo jakiego.... ja biegałem do tego backhendu, psu na budę to się zdało". Często też Roger prowokował Andiego. Jak już się zczaił, że Roddick boi się wymian, jak diabeł święconej wody, mimo, iż kilka nadludzkim wysiłkiem wygrał , to specjalnie puszczał piłki przez środek, by zachęcić go do gry, a jak Andy poszedł zaciosem, to scenariusz wyglądał jak wyżej.
Roddick nie miał żadnych szans. Dawno nie widziałam tak dobrze grającego Rogera (Rouge'a nie było może to u pomogło :wink: ). Dla pocieszenia fanów Andiego powiem, że to był tenis galaktyczny i każdy by poległ, z Nadalem włącznie, a fakt, że urwał seta Rogerowi, to już o czymś świadczy.
Fieldy napisał:
mecz nie spełnił moich oczekiwać, liczyłem na więcej po finale, kilka razy każdy błysnał geniuszem, ale to wszytsko
to my chyba różne finały ogladaliśmy :roll: , bo Roger według mnie grał genialnie. A że mecz był prawie jednostronny, jak jest Roger w formie, to z każdym przeciwnikiem ten finał tak wygląda, bo z góry wiadomo, kto wygra.

Wróć do „Inne sporty”