Real Madryt - Real Sociedad 
Czyli krótko mówiąc dziś mecz, a w temacie "cisza jest coraz cichsza...".
Real ma przed sobą jasno określone zadanie. Musi wygrać. Po słabym występie w spotkaniu z Lyonem nadchodzi pora na to, aby zmierzyć się na Santiago Bernabeu z Realem Sociedad San Sebastian. Królewscy są zdecydowanym faworytem tego spotkania, co doskonale wszyscy wiedzą, jednak jak uczy poprzedni sezon nie można najbliższych rywali lekceważyć. Dwókrotne bramkowe remisy dają sporo do myślenia.
Z resztą nie tylko ostatni sezon taki był. Spotkania z Sociedad mają również dodatkowe podteksty...polityczne. Baskowie zawsze chcą "coś" udowodnić stolicy. Pamiętamy chociażby alarm bombowy na Bernabeu, kiedy to na 7 minut przed końcem spotkania zostało ono przerwane przy stanie 1:1, gdyż bodajże ETA poinformowała o rzekomym ładunku na stadionie. Paradoksalnie ta sytuacja mogła Królewskim pomóc, ponieważ w dokońceniu Zidane zdobył bramkę z rzutu karnego i Merengues zdobyli trzy punkty.
Po co o tym wspominać? A no właśnie po to, aby przestrzec przed hura optymizmem przed meczem. Rywalizacje z Sociedad wielokrotnie były pełne napięcia i wcale nie były to ostatnio łatwe przeprawy. Jednak w myśl zasady "to już historia" należy się zająć dzisiejszą potyczką.
W Realu kilka niewiadomych. Prasa ostatnio wiele spekulowała na temat potencjalnych zmian w wyjściowym składzie Realu przytaczając wypowiedź Capello z początku sezonu, jakoby "nikt nie jest nietykalny...". Prasa sobie przypomniała o tych słowach i w roli "ofiary" widzi Raul'a. który domniemanie miał spowodować u Fabio chęć posadzenia go na ławce rezerwowych. Potencjalnym dublerem miałby być ktoś z dwójki Robinho-Reyes. Jak jednak można wyczytać w hiszpańskich gazetach zmianie ma ulec "kilku" graczy. Nikt jednak nie ośmiela się dokładnie przewidywać i kiedy pojawia się prawdopodobny skład znajduje się w nim zarówno El Capitano jak i cała reszta graczy, którzy zagrali z Lyonem. Czyli po kolei:
Casillas-Carlos, Cannavaro, Ramos, Cicinho-Emerson, Diarra, Cassano, Beckham, Raul-van Nistelrooy
Tylko gdzie niegdzie da się zauważyć zmianę Raul'a na Robinho. Czyli znowu "z dużej chmury mały deszcz"? To bardzo prawdopodobne.
Rywale natomiast przystąpią do potyczki osłabieni. Podczas mercato ich skład bardziej się osłabił niż wzmocnił. Odszedł przede wszystkim Nihat, czyli czołowy strzelec Basków w ostatnich latach. Bardzo zatem prawdopodobne, iż zagrają oni tylko jednym napastnikiem, czyli Darko Kovacevic'iem. Druga linia z Xabi'm Prieto, Arranburu, Rivas'em, Mikel'em Alonso czy też Urangą każe jednak na siebie uważać, a przynajmniej nie pozwala się lekceważyć. Najsłabszą stroną rywala Królewskich powinna dziś być defensywa i tam należy upatrywać luk, które należy wykorzystać.
Na papierze Real prezentuje się znacznie lepiej i nie powinien mieć problemów. "Nie chwal dnia przed zachodem słońca" to polskie przysłowie jest jakby odpowiednikiem "Póki piłka w grze wszystko jest możliwe". Jak dotychczas spotkanie się nawet nie rozpoczęło więc nic nie można prorokować. Podchodzę do meczu dość ostrożnie, gdyż rywalizacja z mistrzem Francji na pewno nie napawa optymizmem i pomimo, że Sociedad to rywal znacznie słabszy nie można od razu przesądzać wyniku.
W zeszłym sezonie Real nie uporał się w lidze z Baskami. Dziś jednak musi być zwycięstwo i tego się trzymajmy. Będzie dobrze



