To co się dzieje przez ostatni tydzień na Ukrainie spokojnie można porównać do Jesieni Ludów z przełomu lat 80. i 90. XX wieku. Od niedzieli 21 listopada na kijowskim Placu Niepodległości manifestują swoje poparcie dla Wiktora Juszczenki tysiące mieszkańców całej Ukrainy. Mimo coraz większego mrozu i coraz obfitszych opadów śniegu wciąż protestują przeciwko sfałszowaniu wyników wyborów prezydenckich, w których wygrał według Centralnej Komisji Wyborczej 'człowiek Moskwy' - Wiktor Janukowycz. Początkowo z sondażu, który przeprowadziły kijowskie Centrum Razumkowa i Kijowski Międzynarodowy Instytut Socjologiczny wśród 30 tys. wyborców wychodzących z 460 lokali wynikało, że aż 54 proc. głosów oddano na Juszczenkę, a na Wiktora Janukowycza tylko 43 proc. Rzeczywistość okazała się brutalna - Moskwa nie pozwoliła na utratę władzy na Ukrainie i posadzenie na fotelu prezydenckim prozachodniego Juszczenki. Centralna Komisja Wyborcza ogłosiła, że po przeliczeniu rezultatów z 36,36%. lokali wyborczych, Janukowycz ma 50,27% głosów, zaś jego rywal 46,18%.
Czy uda się pokojowo stworzyć demokratyczną Ukrainę? Cały Świat kibicuje 'pomarańczowym', jednak będzie ciężko obejść się bez rozlewu krwi - Moskwa nie zgodzi się na przejęcie władzy przez Juszczenkę, a Unie Europejska i USA na kontynuowanie rządów przez kandydata Moskwy. Zapraszam do dyskusji, bo właśnie na naszych oczach zapisują się karty historii XXI wieku!


