http://sport.gazeta.pl/sport/1,65025,3641306.html
Kibice nie?Owszem, rumuński trener popełnił sporo błędów i w Krakowie pewnie płakać po nim będą tylko piłkarze.
Przed. Ale ko by sprawdzał fakty.Mało profesjonalne - najłagodniej ujmując - jest to, że z Okuką przedstawiciele Wisły rozmawiali już zimą ubiegłego roku, czyli ledwie kilka tygodni po zatrudnieniu Petrescu.
Jedyna równica to Mauro Cantoro zamiast Jacoba Burnsa. A jacy kibice oczekiwali tego? Typu Błońskiego. Bo ja czytam głównie krytyczne opinie na temat Mauro, udowadniające, że jednak Burns jest lepszy. Ale Mauro strzelił bramkę. Taką bramkę, że jakby nie rykoszet, to piłka wyszłaby na dach. I Mauro tańczący kółeczka z piłką jak idzie kontra.Ale wreszcie - tak mi się wydaje - zagrała Wisła w składzie, jakiego oczekują kibice.
Jedyna różnica to brak Burnsa, ale został wyrównany Dolhą, który zresztą był najlepszy na boisku. Radovanovic i Cleber grał, Chiacu za Petrescu też na łwace siedział. Gdzie ten zaciąg?Bez niemal całego "zaciągu" Petrescu.
No tak jest jeszcze Burns (lepszy od Cantoro) Radovanovic (z łapanki) i Chiacu (nieprzeznaczony do pierwszego składu) i Varga (kontuzje, nie grał). Beznadziejny "zaciąg", sam Błoński ściągnąłby lepszych grajków za darmo. Czemuś Petrescu nie sprowadził Ronaldinho? Oczywiście za darmo.Bo, cokolwiek by mówić, transfery do Krakowa są średnie. Poza Cleberem i - jak się w piątek okazało - bramkarzem Dolhą.
Nawiasem mówiąc, Dolha do piątku był "kolejnym transferowym niewypałem". Teraz znowu zaczyna się udawanie "ja tego nie pisałem, a nawet jeśli to i tak były beznadziejne transfery"



