Inna sprawa... Klub dał zezwolenie Pibito na udział w jednej imprezie międzynarodowej (Copa America albo Olimpiada) - miał wybrać gdzie pojedzie a przez resztę czasu przygotowywać się wraz z zespołem do sezonu. Co zrobił biedny, krzywdzony, nielubiany króliczek? Wypiął się na klub, pojechał na obie imprezy, grzał tam ławę a na koniec złapał jeszcze kontuzję... Naprawdę wzór przywiązania do klubu godny naśladowania.
Więc następnym razem kiedy będziesz chciał coś napisać dowiedz się najpierw o paru raczej istotnych faktach, chyba że wyobrażasz sobie, że Niggaz, ja czy parę innych osób organicznie nieznoszących Pibito po prostu mamy czasem kaprys żeby gnębić bez powodu graczy swojej drużyny...


