Ja lubiłem "DS" do czasu jak Dainton i spółka wyznali, że to wszystko jest udawane, że po programie on, Pritchard, Pancho i Dan Joyce wcale nie są kumplami i rozchodzą się każdy w inną stronę; że każdy głupkowaty tekst Pancho jest wcześniej zapisywany w scenariuszu... Bez sensu...
A Jackass jest spoko, najbardziej lubię Bama. Bam ma też zajebisty program "Viva la Bam", w którym ostro wkurza swoich rodziców (np. przebudowuje wnętrze swojej chaty na skatepark itp.)



