1. Atletico nawet kiedy bedzie sie skladalo z samych mistrzow swiata raczej z Realem nie wygra, bo ma po prostu pecha, tudziez Opatrznosc razem z caudillo czuwaja nad Realem, a na dodatek postawili w bramce Ikera.
2. Torres Realowi bramki strzela pewnie tylko na playstation.
3. Iker - pogloski i prognozy o szybkim oddaniu tytulu najlepszego bramkarza swiata byly nieco przedwczesne (oby).
4. Guti i Raul zagrali dobre spotkania. Ten drugi moze mniej, ale bramke strzelil. Gutek z kolei poprawnie kierowal ofensywa, gdyby sedzia byl nieco bardziej myslacy to Atletico nie powinno skonczyc w "11". No i asysta, wiec tez na +. Choc oczywiscie to jeszcze nie to na miare Realu i na miare oczekiwan kibicow. Ale jesli nie masz tego co lubisz...
5. Jest skutecznosc
No i to tyle. Dalej juz gorzej. Atletico bylo lepsze i powinno wygrac, ale nie potrafili strzelic bramki wiecej, wiec nie wygrali. I dobrze. Oczywiscie mozna mowic, ze w koncu Real, u siebie, wicelider tabeli, itd. itd. ale patrzac na sklad Atleti, porownujac poprzednich rywali obu klubow mozna sie bylo obawiac. I obawialem sie. Gra Realu wygladala jak to ostatnio bywa najczesciej, czyli nijak. Defensywa miala byc nie do przejscia, a jak bylo nie trzeba mowic. Emerson z Diarra mieli rozbijac srodek rywali, a rozbijali jedynie ataki Realu dosc dziwnymi zagraniami. Ofensywa - do momentu zejscia Gutiego jeszcze jako tako bylo, po wejsciu Becksa -
Ogolnie to lipa i nastepne mecze nie wygladaja zbyt optymistycznie. A GD za trzy tygodnie... Z taka gra bedzie powtorka sprzed roku.
Hala Madrid!



