bo jakby dla nas wielką stratą nie była długa przerwa Sammy'ego, jednak w obozie Mourinho sytuacja przedstawia się mniej kolorowo. nie tylko w perspektywie najbliższego meczu, ale na tym się skupię. po pierwsze, wystawienie Gudjohnsena na Chelsea wcale beznadziejnym wyjściem nie jest, z przyczyn oczywistych chyba, za to Hilario w bramce ''The Blues'' to ostateczność. pozatym jak uraz Cecha (i w mniejszym stopniu Cudiciniego) wpłynął na atmosferę- jak tu się teraz na meczu skupić? skoro sam Jose mówi ''mam ten mecz w dupie, najważniejsze jest dla mnie ich zdrowie''. czy obrona się spręży czy raczej posypie mając świadomość, że nikt im tyłka raczej nie uratuje w razie co?
przykro, że ten mecz rozgrywa się bez tak ważnych ogniw zespołów jak Eto'o i Cech, że zawodnicy ''The Blues'' jeszcze nie oswoją się z wydarzeniami weekendu i mogą zagrać poniżej oczekiwań. obym się myliła, bo w końcu to spotkanie może mnie zaskoczyć... ale uważam, że Barcelonie będzie w tym roku trochę łatwiej.
mimo wszystko od tak dawna nie widziałam meczu Blaugrany, że myśl o meczu z Chelsea nie spływa po mnie zupełnie i wciąż mam nadzieję na coś wielkiego. jeśli nie z obu stron, to przynajmniej coś ładnego w wykonaniu Dumy Katalonii
Visca el Barca!



