to mnie zle zrozumiales...
1. czy popelnilby samobojstwo czy umarlby na zawal jeszcze wczoraj, nie zmieniloby faktu, ze byl jednym z najlepszych o ile nie najlepszym wokalista w historii...
2. a z samobojstwem chodzi mi o to, ze dzieki temu stal sie "niesmiertelny"...zawsze bedzie sie o nim rozmawiala, wzbudza emocje...tak jak teraz...
ps. moze to dziwny poglad, (nie moze, a napewno) ale wydaje mi sie, ze heroina i samobojstwo to najlepsza rzecz jaka mogla go spotkac)



