oczywiście mecz z Realem jest najważniejszy i od każdego kibice oczekują, że da z siebie wszystko. tylko, że w tym momencie jego kariery w FCB, nie wiem czy powinno się go ze względu na wagę spotkania oceniać surowiej czy raczej łagodniej? nie jest dziwne, że go sparaliżowało. w końcu Chelsea jeszcze sobie nie zapracowała na mecze z taką historią jak GD
no i w końcu- czy Eto'o nigdy nie marnował setek? ile to razy czytałam, że mimo tego co osiągnął oczekiwałoby się po nim jeszcze więcej- choćby w tamtym roku zanim się odblokował po PNA. teraz wszyscy go wychwalają pod niebiosa, ale skąd można być pewnym, że za pół roku tak samo nie będzie z Gudjohnsenem... czekam na jak najszybszy powrót Sammy'ego, bo oczywiście od Eidura oczekujemy bramek, ale to nie to samo, mimo to trochę tolerancji by się przydało.
zresztą to nie tylko do Gudjohnsena. ok, Barca przegrała dwa bardzo ważne mecze. jeden można przełknąć, w drugim przeciwnikiem był Real, więc zawsze trudno się z taką porażką pogodzić. ale patrząc na to obiektywnie- to żaden wstyd. i żaden zwiastun katastrofy, szczególnie patrząc po wynikach. Chelsea i Real (nawet nie w optymalnej formie, w końcu FCB też stać na więcej) są wiecznie groźne i wiele czynników może zadecydować o wyniku meczu. gra Barcy, jakby nie patrzeć, była słaba, ale to też nie jest maszyna do wygrywania i każdy klub ma chwile, kiedy idzie mu słabiej.
nie ma co się za bardzo przyzwyczajać, że zgarniamy wszystko, a i 100% nie da się z siebie przez tyle spotkań w roku (po Mundialu i męczącym okresie przygotowawczym) dać.



