Ale wracając do meczu. Świetne zawody rozegrał Rooney, który w końcu przełamał niemoc i trzykrotnie wpisał się na listę strzelców. Jedną bramkę dorzucił Ronaldo z podania Saha. Mniej pozytywnym akcentem może okazać się kontuzja Patrice'a Evry, który musiał opuścić wcześniej boisko po brutalnym faulu z tyłu Daviesa
And The Reds go marching on, on, on...!


