La Vanguardia pisze:Nieśmiały mistrz kierownicy
Choć jest dziś dumą Hiszpanii, media go nie lubią. Nie chce być gwiazdą – zazdrośnie strzeże swojej prywatności, nie lubi kontaktów z prasą. Fernando Alonso spełnia jednak wszystkie warunki, by być idolem: jest przystojny, utalentowany i ma na swoim koncie dwa tytuły mistrza świata.
Dopiero rozczarują się ci, którzy spodziewają się usłyszeć kwieciste przemówienie tego słynnego hiszpańskiego sportowca. Nic z tego. Fernando Alonso, dwukrotny i najmłodszy mistrz świata Formuły 1 jest zawsze bezkompromisowy i szczery aż do bólu, zarówno na torze, jak i poza nim. Agresywny sposób, w jaki prowadzi samochód, świetnie odzwierciedla jego charakter.
Alonso jest niezwykle wstrzemięźliwy, pracuje w skupieniu, lecz kiedy najmniej się tego spodziewamy, wychodzi z niego ryzykant i choleryk: startuje z piskiem opon, wyprzedza w ostatniej chwili, atakuje prasę, Międzynarodową Federację Samochodową FIA, swoją ekipę i każdego, kto stanie na jego drodze. A wszystko to bez mrugnięcia okiem, na chłodno i z pokerowym wyrazem twarzy.
Urodzony w Oviedo 29 lipca 1981 roku, Fernando Alonso Díaz przyszedł na świat ze szczególnym darem. Dzięki nieprzeciętnemu talentowi ten 25-latek jest dziś jednym z najlepszych pilotów w historii F1. Jednak pretensjonalny styl Formuły 1 nie pasuje do tego chorobliwie nieśmiałego, a czasem nawet antypatycznego sportowca. Obsesyjnie chroniący swą prywatność, Alonso nie zdołał zjednać sobie sympatii prasy. Mimo że jest to szczery i otwarty chłopak, niekryjący swoich uczuć, bez względu na to, czy jest zły, czy zadowolony. „To typowy Asturyjczyk, ma trudny charakter” – mówił o nim dwa lata temu jego instruktor ze szkoły jazdy. Minęły dwa sezony pełne sukcesów na torze, a Alonso dalej jest skromnym chłopakiem, który nie pozuje na gwiazdę.
W Hiszpanii dla wielu jest nową ikoną narodowego sportu, Indurainem XXI wieku, idolem i wzorem dla młodych ludzi (wedle przeprowadzonych ostatnio badań pod względem popularności wyprzedza nawet aktorkę Verónikę Sánchez i bramkarza Ikera Casillasa). Chyba każda matka dorastającej córki chciałaby go mieć za zięcia (według portalu GrandPrixGame.com Alonso ma opinię najprzystojniejszego pilota). Krytycy nie mogą jednak zarzucić kierowcy, że sukces uderzył mu do głowy, bo surowość i przesadna oszczędność są nadal jego znakami rozpoznawczymi.
Niewiele zmieniły się także jego kontakty z publicznością. Być może tylko pod jednym względem: choć nadal nie brak mu brawury, wydaje się bardziej zrelaksowany. Mówi się, że to dobry wpływ jego dziewczyny, piosenkarki Raquel del Rosario, która tego roku towarzyszyła sportowcowi w jego podróżach po całym świecie. Ta spokojna kobieta o silnym charakterze stała się dla Fernando oparciem – dzięki niej wyraźnie złagodniał. Oczywiście na początku tej znajomości sportowiec od razu naraził się dziennikarzom zarzucając im, że zanadto „wtrącają się w jego życie osobiste”.
W kontaktach z prasą Alonso ujawnia swoją najbardziej antypatyczną stronę. Niedawno podczas konferencji prasowej nie chciał odpowiadać na pytania asturyjskich dziennikarzy, argumentując, że naruszają jego prywatność. Dodajmy, że relacje kierowcy z przedstawicielami mediów nigdy nie układały się dobrze: sam kiedyś przyznał, że uważa je za „najbardziej niebezpieczny” element swojej pracy.
Widać, że nieśmiałego Alonso dużo kosztują publiczne wystąpienia. Szczególnie peszy go kamera: w zeszłym tygodniu podczas nagrania na żywo był czerwony jak burak. Nie szaleje na dyskotekach, nie prowokuje skandali, tęskni za ciszą i spokojem. I nade wszystko chce pozostać anonimowy. Nie zdecydował się na przeprowadzkę do Monako ani do La Moraleja (eleganckiej miejscowości pod Madrytem – przyp. Onet). Na miejsce zamieszkania wybrał spokojny, deszczowy Oksford, mający tę przewagę nad jego rodzinnym Oviedo, że nikt nie ściga go tam z mikrofonem i aparatem.
„Nawet sobie nie wyobrażacie, jaka to męczarnia. Przychodzi moment, kiedy widzisz, że tak dalej nie da się żyć” – powiedział w zeszłym roku w Brazylii ojciec kierowcy, José Luis Alonso, ekspert od materiałów wybuchowych, który zaraził swego syna pasją do motoryzacji.
Obecnie życie Fernando Alonso upływa między samolotami, hotelami, publicznymi wystąpieniami, treningami, zebraniami z ekipą, wyścigami i domem w Oxfordzie. W tym roku miał tylko 18 wolnych dni. Towarzysząca mu wszędzie brązowa walizka powoli staje się jego jedyną przystanią. Ma w niej laptopa, komórkę, konsolę Playstation, odtwarzacz MP3 z piosenkami Sabiny i Red Hot Chilly Peppers (jest uzależniony od najnowszych technologii), rakietę tenisową oraz talię kart. Ach, i rzecz jasna dwa tytuły mistrza świata.


