"Święta Wojna na San Siro" ...

FCI
Podawacz Piłek
Podawacz Piłek
Posty: 8
Rejestracja: 26 paź 2006, 20:18
Reputacja: 0

Post autor: FCI » 29 paź 2006, 13:01

Zaza absolutnie nie zgadzam się z twierdzeniem, że to Milan miał więcej z gry. Wydaje mi się, że zbyt sugerujesz się świetną w wykonaniu Milanu końcówką, która trochę zamazała obraz samego meczu.

Piszesz, że Milan przeprowadzał akcję, a Inter strzelał ze stałych fragmentów gry. Tylko, że faule przed polem karnym o czymś świadczą. A mianowicie o bezradności i braku pomysłu zatrzymania akcji ofensywnych drużyny przeciwnej. Pierwsza bramka padła właśnie po takiej akcji. Zapewne gdyby po sytacji kiedy wolnego za bramkę zamienił Crespo padł gol z gry nie mógłbyś użyć tego argumentu. Dochodzimy teraz do paradoksu. Następny przykład. Więcej z gry. Oczywiście tę "grę" trzeba interpretować jako ogólny poziom dyspozycji obronnej i ofensywnej. Tak naprawdę to do czasu kartki Materazziego Milan nie istniał. Ciekawe jak wyglądałaby statystyka strzałów. Na pewno na korzyść Interu plus 4 gole do przodu. Popatrz na statysykę odbiorów Matrixa i Dacourta do tego czasu. Inter kompletnie nie dawałr rozwinąć skrzydeł Rossonerrim. Taka prawda. Inna rzecz. Milan musiał grać do przodu 4-1 u siebie w plecy. A Nerazzurri w 10, później 9. Jakim cudem mogli wyprowadzać akcje zaczepne? Jestem pewien, że Twój team swoją statystykę nabił o 50% w ostatnich dwudziestu minutach. Teraz już motywem zakończenia. Gra się po to aby strzelać gole. Bez urazy, ale dla mnie komicznie wygląda tłumaczenie, że to drużyna przegrywająca 1-4 i ledwo co wyciągająca na 4-3 jest lepsza. :)

Wróć do „Włochy”