Skandal, skandal. Marek Szmoński i 1:0. Na żylecie nie było widać dlaczego kryta taka wściekła. Dopiero w domu zobaczyłem powtórki z kamery na wysięgniku zza bramki. Piłka w tej bramkowej akcji wyszła całym obwodem poza boisko (aut) co na krytej było nieźle widać a na powtórkach doskonale.
Czerone kartki. Wszystkich fauli nie pamietam, ale pamietam dokładnie 2 żółtą kartkę dla Grembockiego. Ratajczyk puszcza sobie piłkę obok niego (coś jak teraz Błaszykowski robi w Wiśle) mija z drugiej strony. Grembocki nawet nie spogląda na piłkę tylko taranem wchodzi w Ratajczyka i go powala. Grembocki po meczu uważał, że pierwszą żółtą dostał słusznie, a tą drugą nie wie za co - Ratajczyk sam wpadł na niego
Żeby dopełnić obraz gry piłkarzy Górnika dodam, że Zieliński zszedł już w pierszej połowie po faułu z połamanymi żebrami. Dodam jeszcze, że kilka (?) dni/tygodni wcześniej był dwumecz pomiedzy tymi drużynami w Pucharze Polski. W jednej z akcji w odstępie kilku sekund Mielcarski załatwił Mandziejewicza i Ratajczyka. Za każdy faul nalezała się czerwień z osobna. Oczywiście Mielcarski nie dostał kartki. Kontuzja Mandziejewicza wykluczyła go na kilka missięcy i w pamiętnym meczu nie zagrał. Ratajczyk zagrał - szwy z nogi zdjęto mu na 3 dni przed meczem. Tak wtedy grał Górnik.
Oj tak - wspomnień czar. Wielka radość na murawie. Piękne czasy. Kto by tego nie pamiętał?



