W pierwszych setach Polki dobrze zaczynały, ale później to co wyprawiała M. Zenik na przyjeciu - głowa boli.
Najprostszych piłek nie potrafiła przyjać, Polki przegrywały już 0:2, ale w 3 secie udało im się wejśc w swój rytm gry, zadziwiała zwłaszcza Anna Podolec [IMO nasza najlepsza zawodniczka] kapitalnie atakowała z kazdej pozycji, przypominają się czasy gdy Glinka na ME kończyła 90% ataków.
Polki wygrały tego seta i w 4 .... znów świetnie zaczeły, nawet już komentatorzy zaczeli mówić o tie - break'u. Jednak przy stanie 17-12 dla złotek, nastąpił nieoczekiwany zwrot akcji
Pierwszy mecz przegrany, ale najbardziej mi się podbał dotychczas.
Wielka dawka dramaturgii, mecz był od wygrania, ale zabrakło koncentracji w końcówce.
Tak sobie myślę, że skoro i tak awans jest pewny, to poniekąd dobrze się stało, że nasze siatkarki przegrały - zawsze to jakiś kubeł zimnej wody, przed wazniejszymi meczami. Na pewno im ta porażka nie zaszkodzi - wiedziały, że moża było wygrać i liczę, że wyciągną wnioski z tej porażki.



