FC Barcelona (zbiorczy) (cz.2)

Awatar użytkownika
revan
Rezerwowy
Rezerwowy
Posty: 163
Rejestracja: 22 mar 2005, 23:33
Reputacja: 0

Post autor: revan » 05 lis 2006, 1:56

Co jest bzdurnego w tym co napisałem? Po strzeleniu gola na 1-0 nie graliśmy nic. Podobnie zresztą przed strzeleniem. Dopiero po bramce wyrównującej można było zauważyć jakąś determinację, ambicję. Wcześniej tylko Deportivo wykazywało zaangażowanie. To jest smutne, bo pokazuje, że w drużynie brakuje motywacji. Ile już głupich bramek straciliśmy z tego powodu? Nie dramatyzuję, bo wiadomo, że El Riazor to trudny teren i z pewnością wiele drużyn jeszcze potraci tam punkty. Przygnębia mnie tylko po raz kolejny styl w jakim zaprezentowała się drużyna. Nie potrafimy wypracować sobie tylu okazji co w ubiegłych sezonach i nie wierzę, żeby to była tylko wina nieobecności Eto'o. Każda zmarnowana okazja liczy się podwójnie, bo tak niewiele ich sobie dzisiaj stwarzamy. Wcześniej mogliśmy sobie pozwolić na tyle pudeł, bo sytuacji mieliśmy od groma. Największym naszym problemem jest gra pomocy, bo ma ona wpływ nie tylko na to jak gra nasz atak, ale także na dyspozycję obrony. Deco ma tylko przebłyski, Xavi w większości meczy znika, nie pamiętam kiedy dobry mecz rozegrał któryś z DMów. Nie może być tak, że cały ciężar gry spada na Iniestę, który jest fantastycznym zawodnikiem i uwielbiam oglądać go w akcji, ale brakuje mu ognia, żeby pociągnąć drużynę w trudnym momencie. Do tego dochodzi gra bocznych obrońców, którzy nie tylko nie radzą sobie w obronie, ale nie pomagają w ataku. Rijkaard musi koniecznie coś wymyślić, choć wątpię, by był zdolny do podjęcia jakichś radykalnych kroków. Facet ma problemy z interpretowaniem sytuacji na boisku, nie ma planu awaryjnego. Mam nadzieję, że wkrótce da mi powody do tego, abym mógł się publicznie pokajać.

Wróć do „Hiszpania”