No i szybko doczekalismy sie kolejnej wpadki Miami. tym razem dosc wyoko przegrali z Philadelphia 107:98. Mecz pokazał ile znacza Żary bez Shaqa. Gdyby nie Udonis to pod tablicami by nie istnieli. Moirning szybko nazbierał fauli przez co musiał większość meczu przesiedzieć na ławce. Zawiódł także Wade. Dobrze przynajmniej w ataku zagrał Walker, ale to mało jak na 76ers, gdzie dzisiaj świetne zawody zagrał przedewszystkim dla mnie Korver i oczywiscie Allen. Jednak to Kyle kiedy to Heat zaczeło powoli zwiekszac przewage w trzeciej kwarcie trafił kluczowe "3", co pozwoliło zmniejszyc strate, a pozniej wyjsc na prowadzenie. Swoje dołozył takze Andre i od połowy 3 kwarty gospodarze kontrolowali przebieg gry.
76ers zaczeli od trzech zwyciestw, taki bilans poraz ostatni mieli kilka lat temu. Narazie mozna sadzić, ze wygladaja bardzo dobrze, z kolei Żary za długo świetowali.
Dzisiaj kolejny meczyk graja Jeziorowcy i to pierwszy rewanż... z Seattle. Narazie Lakers'i prowadza w średniej zdobytych punktów i procentu z gry, wiec dobrze sie zapowiada. Bryant juz zdrowy, Lamar w gazie, świetnie w statystykach wygladaja Turiaf i Bynum. Musi byc wygrana i 4-0



