Po pierwsze bohaterowie sa dla mnie za spokojni.Rozbili sie na tej wyspie odcieci od swiata nie wiadomo kto i co na niej jest oprocz nich ale wiadomo ze raczej nic przyjaznego.Piasek wlazi im we wszystkie mozliwe otwory ciala wcinaja jakies owoce i ryby nie moga sie wyspac porzadnie bo albo cos sie pali albo ktos ich atakuje albo ktos drze ryja w nocy a oni sprawiaja wrazenie prawie zadowolonych.W tak anormalnych warunkach niemal sie ze soba nie kloca.W domu Wielkiego Brata juz po 3 tygodniach rzucaja garami w siebie a na wyspie chill ;] Jak juz na siebie naskocza tudziez ktos podnosi reke na druga osobe to zazwyczaj z pobudek bardzo wznioslych.
Nie da sie nie zauwazyc ze oni nawet nie przeklinaja co jest juz calkowicie niezrozumiale.Czasami James rzuci syna dziwki i na tym sie konczy.Jaka ten serial ma w Stanach granice wiekowa?12 lat?
Druga sprawa to niekiedy przerysowana zachowania.Charlie naraza zycie dla tej blondyneczki i jej bachora a potem ona za jedno klamstwo kaze mu nie zblizac sie do siebie.Ot kobieca wdziecznosc.Nawet nie spyta czy on ta here bierze bo najwazniejsze jest ze ja oklamal mowiac ze nie wiedzial co jest w srodku i ten maly fakt kladzie sie na wszystkich heroicznych czynach i wyrzeczeniach jakie dla niej powzial.
No i oczywiscie byla zona Jacka.Cudownie ja zreperowal widac ze sie chlopak stara widac ze to facet z misja ale niestety ma za malo czasu wiec zonka chulaj dusza.To naprawde byla powazna rozmowa dwoch dojrzalych ludzi - Jack mam innego faceta odchodze od ciebie bywaj.A ten ja jeszcze przeprasza
On powinien wystepowac z aureola tak go nakreslili
To tyle luznych przemyslen popartych pierwszymi z brzegu przykladami;]


