Real Madryt (zbiorczy) (cz.2)

Awatar użytkownika
Kluchman
Legenda Futbolu
Legenda Futbolu
Posty: 18613
Rejestracja: 30 kwie 2006, 19:06
Reputacja: 2439
Lokalizacja: Poznań
Kontakt:

Post autor: Kluchman » 07 lis 2006, 19:32

:roll: Co tu się wyprawia :roll: Nie pisz trochę i zaraz tyle tematów poruszą, że baniak boli :P


Transfery mnie nie interesują, pisałem o nich tyle razy, że sobie podaruję :P Bardziej zajmę się faktyczną grą Realu w tym sezonie. Czy jest rzeczywiście taka euforia, a porażki z Getafe czy Celtą to wypadki przy pracy i brak szczęścia, czy też Królewscy wciąż nie odzyskali swojej optymalnej formy i grają w kratkę bądź co bądź z lepszymi wynikami aniżeli postawą na boisku :> To ten wątek najbardziej mnie interesuje i nim się teraz zajmę. Postaram się być obiektywny, choć pewnie trochę napiszę pod wpływem emocji...wybaczcie :P


Real Capello. Opinie na temat tej drużyny są naprawdę rozmaite. Co prawda na Bernabeu nie widać słynnych w poprzednich latach zwłaszcza na Camp Nou białych chusteczek mających sygnalizować niezadowolenie fanów, ale czy to jednocześnie musi oznaczać, iż są oni usatysfakcjonowani :?:

Dla mnie ta drużyna "może być" i nic więcej. Widać postęp w porównaniu z poprzednim sezonem, ale bez przesady, patrzmy inaczej. Jak dotychczas przegraliśmy niewiele spotkań w tym sezonie. Wśród nich było jednak to, które miało nam dać odpowiedź na to jaki jest ten Real...czy ten zespół może coś osiągnąć :?: I nie chodzi tu wbrew wszystkiemu o Gran Derby, tylko o spotkanie z Lyonem, spotkanie wyjazdowe z naprawdę silną i poukładaną drużyną. Jak wypadł ten test aż się nie chce przypominać :roll: Oczywiście szybko znalazło się wytłumaczenie i cudowny, a zarazem zbawienny okres 50 dni, po którym mieliśmy ujrzeć prawdziwy zespół. Ujrzeliśmy mniej więcej w tym okresie porażkę z Getafe po bezbarwnej grze i braku celnych strzałów na bramkę ze strony Blancos. To oczywiście określono mianem jednorazowej wpadki bo przecież później przyszedł ten dający wielkie nadzieje mecz ze Steauą, a jeszcze później pojedynek, który zamydlił wszystkim oczy, czyli wspomniane już Gran Derby :] Tak, już byliśmy wielcy, powróciliśmy do czasów zwycięstw, wszyscy mogą nam teraz wylizać krocze :roll: itd. A że wszystko było kontynuowane to problemu nikt nie widział i schodził on w cień. Kij, że rewanż z Rumunami przed własną publicznością wygraliśmy w śmiesznych i kuriozalnych okolicznościach bo przecież sami mimo przewagi nie mogliśmy umieścić piłki w siatce i z Nastic też wygraliśmy dość szczęśliwie :|

Jakimże szokiem był mecz z Celtą kiedy to przeciwnik ani nie pomógł, ani nie popełnił błędów taktycznych, tylko grał mądrze. Co z tego, że Królewscy mieli przewagę. Sytuacji kilka stworzyliśmy, ale wcale nie były to jakieś "setki". Celta zagrała uważnie w obronie i z zastosowaniem kontrataku. Całego meczu nie oglądałem, ale skróty również taki scenariusz spotkania przedstawiały...Vide Gran Derby, tylko w drógą stronę :P W myśl zasady "jesteś tak dobry jak twój ostatni mecz" wyrastamy na drużynę przeciętną wśród tych najlepszych i niczym na dobrą sprawę się nie wybijamy. Zobaczymy co będzie dalej, ale Capello chyba trochę przesadził chwaląc swoich podopiecznych po tej wpadce i mówiąz, że gra była dobra, kiedy stadion gwizdał. Coś nie tak...paradoks :>

Możemy mówić, że mamy niezłą pozycję w lidze, że z grupy Champions League już wyszliśmy. Pozostańmy jednak właśnie przy Lidze Mistrzów. Czy ktokolwiek z kibiców Realu wyobrażał sobie przypuszczalnie trzecie miejsce w tej grupie :?: Mamy Lyon i dwie słabe jak na ten poziom drużyny. Steaua była wielką niewiadomą i budziła pewien niepokój po swoich występach w pucharze UEFA, jednak różnica pomiędzy tymi pucharami została w brutalny sposób na tej ekipie zademonstrowana :P Nie oszukujmy się więc bo grupę do wyjścia mieliśmy w sumie łatwą. Rewanż na Santiago Bernabeu z mistrzem Francji ponownie zweryfikuje formę Blancos. To jednak dopiero za jakiś czas :P

Poszczególne formacje spisują się nieźle, ale czegoś brakuje :roll: Cannavaro jest krytykowany, ale o jego roli w zespole pisałem już w temacie "I po mercato" i tam podałem swoją opinię na temat jego gry. Obrona traci i tak mało bramek i całe szczęście, że tak jest, bez wątpienia wielka w tym rola pary pivotów, którzy jednak ograniczają pole manewru w ofensywie o czym za chwilę :] Gdzie jednak była ta żelazna defensywa w spotkaniu z Celtą :?: Dlaczego rywale wypracowują sobie trzy bardzo dobre okazje z czego swie kończą się golem :?: Ktoś tu o czymś zapomniał i to nie na żarty. Kogoś poniosła fantazja, atakujemy, gramy futbol ofensywny i wracamy do starych dobrych czasów...komuś coś tu nie zatrybiło, a i to ma swoją przyczynę. Ta ekipa w tym składzie nie jest w stanie naprawdę efektownie i efektywnie atakować. Przyczyna tego leży właśnie w linii pomocy :P

Nasza druga linia robi bardzo wiele dla obrony, ale gdzie jest ta najważniejsza jej rola czyli stwarzanie okazji strzeleckich :> Emerson nie stworzy nic, Diarra od czasu do czasu się włączy ale bez przesady więc zostaje nam Guti i dwóch skrzydłowych, z w zasadzie to jeden skrzydłowy :roll: Kto zatem ma coś stworzyć bo jakoś tego kolektywu w tym przypadku do końca nie widać. Mecz z Celtą, tak znowu do niego wracam, pokazał jak wygląda sytuacja kiedy nie ma z przodu mózgu :roll: Opuścił boisko Diarra, a Guti zaczął grać nieco bardziej z tyłu. Efekt :?: Długi okres bezbarwnej gry bez jakiejkolwiek koncepcji :? To jest nasza najsłabsza formacja, nie oszukujmy się. Najważniejsza formacja jest tą nasłabszą...bez komentarza :P

Atak się spisuje znośnie choć też mógłby lepiej. Van Nistelrooy jednak coś tam pokazuje i mimo, że mógłby być skuteczniejszy to on jest liderem napadu bo ma on w końcu lidera. Wcześniej był nim Ronaldo, ale to dawne i zapomniane dzieje bo Brazylijczyk raczej błysku nigdy już nie odzyska :roll: Holendra wspomaga Raul i jakoś ciągniemy, ale gdyby (odpukać) jakaś kontuzja to zrobiłoby się ciemno jak u mnie w tym momencie za oknem :roll:

Pozytywy tej drużyny :?: Ma ona ich niezależnie od wszystkiego mniej niż tych elementów nadal niedopracowanych...smutne, ale prawdziwe. Jest lepsza organizacja gry w obronie, ale nie ma zrównoważenia pomiędzy obroną, a atakiem. Nie jesteśmy w stanie dobrze atakować bo mamy zbyt mało graczy kreatywnych, jesteśmy w stanie nieźle bronić, ale nie wtedy kiedy staramy się przycisnąć rywala :P Zatem brakuje płynności i równowagi w przechodzeniu z ataku do obrony i na odwrót. To trzeba dobracować bo w tym momencie jesteśmy w stanie przyzwoicie się bronić kiedy to rywal na nas siedzi i atakować wtedy kiedy tenże rywal nie schowa się za gardę :roll: To troszkę za mało. Wszystko da się naprawić, ale nie od razu...potrzeba czasu, a czasu nie ma, w tym sęk :P Na ocenę włoskiego stylu gry na boiskach Primera Division jest chyba jeszcze troszkę za wcześnie. To da się ocenić pod koniec sezonu kiedy to tabela będzie już ukształtowana i różnice punktowe pomiędzy czołówką i resztą będą wyraźne :wink:

Wróć do „Hiszpania”