Całe szczęście, że tylko tak się skończyło.Gazeta Wyborcza pisze: Szkoleniowiec Korony Kielce Ryszard Wieczorek miał we wtorek groźnie wyglądający wypadek samochodowy.
Jadąc rano z rodzinnego Wodzisławia do Kielc służbowym fordem mondeo, ok. godz. 8.20 w okolicach Olkusza na plamie oleju wpadł w poślizg i uderzył w drzewo.
Na szczęście trener wyszedł z opresji bez poważniejszego urazu - doznał jedynie obrażeń barku, ale po konsultacji lekarskiej wyszedł ze szpitala i po południu poprowadził już trening kieleckich piłkarzy.
Auto nadaje się jednak do kasacji. - Jestem cały, choć mogło się skończyć gorzej - powiedział krótko Wieczorek.
Swoją drogą to bardzo dobry trener i nie może się nie podobać styl w jakim gra Korona. Szybko, pressingiem, do przodu. Oby tak dalej. No i życzę dużo zdrowia.



